Herberta Kopca rozważania o prawdzie, wolności, wartościach

1

Herberta Kopca rozważania o prawdzie, wolności, wartościach

na spotkaniu w Dworku Białoprądnickim w Krakowie, 10 grudnia 2014 r.

(zdjęcia i wideo – Józef Wieczorek)

2

Reklamy

Jak Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego kieruje się zasadą PLUS RATIO QUAM VIS

1 września 2004 r.

Józef WIECZOREK Kraków

ul. Mariana Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

UNIWERSYTET JAGIELLONSKI

SENAT

 

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego….

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
Możesz go zabić – narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.

Czesław Miłosz

W związku ze zbliżającym się początkiem nowego roku akademickiego informuję, że chciałbym wznowić moje wykłady i seminaria na UJ, które zostały brutalnie przerwane na mocy ‘prawa’ stanu wojennego w 1987 r. z pogwałceniem elementarnych praw człowieka (brak możliwości zaskarżenia do sądu !!!). Poczynania władz UJ i horrendalne oskarżenia (w tym o podszywanie się pod działalność w Solidarności !!!) w stosunku do mojej osoby nie zostały do tej pory udokumentowane, ani nie zostały poddane kontroli zewnętrznej – czego się domagałem.

Obecny stan rzeczy jasno wskazuje, że tylko władze UJ są władne w podjęciu decyzji o moim powrocie na uczelnie, podobnie jak jedynie władze UJ były władne w przeprowadzeniu haniebnej akcji wydalania mnie z uczelni, bez żadnych przyczyn merytorycznych.

W czasie mojej pracy na UJ uruchomiłem duży pakiet podstawowych przedmiotów (na wznowionych po długiej, stalinowskiej przerwie studiach geologicznych): wykładów, seminariów, zajęć terenowych, których nie byli w stanie prowadzić ‘najlepsi z najlepszych’ zatrudnieni na etatach ‘profesorów’.

Od 1978 r prowadziłem od 120 do ok. 200 godz. samych wykładów, których profesorowie nie byli w stanie merytorycznie realizować, ale byli w stanie oskarżać mnie o niechęć do dydaktyki i zapisywać na swoje konto sporą część mojej działalności w uczelni. Część zajęć prowadziłem bez wpisywania do pensum w ramach walki z systemem ogłupiania młodzieży akademickiej i jak sądzę te zajęcia miały istotne znaczenie dla zdyskwalifikowania mnie przez ‘profesorów’ i pozytywnej oceny mojej działalności przez studentów i moich wychowanków :

Rzecznik Dyscyplinarny :odejście dr. J.Wieczorka uważałbym za wielką stratę dla Uniwersytetu”, ‘świadectwo, które wystawiają dr J.Wieczorkowi jego młodsi koledzy, a także studenci jest takie, jakiego mógłby sobie życzyć każdy nauczyciel akademicki’

Studenci i wychowankowie: ‘dr Wieczorek uczył nas rzetelności i uczciwości naukowej oraz postaw nonkonformistycznego krytycyzmu naukowego..” „dr Józef Wieczorek był dla nas wzorem nauczyciela i wychowawcy”, „Pod jego wpływem geologia stała się dla jego wychowanków nie tylko przyszłym zawodem, ale życiową pasją”

Uformowałem największą ilość aktywnych naukowo absolwentów geologii (w tym profesorów) w ramach ‘negatywnego oddziaływania na młodzież akademicką ‘ jak mnie oskarżyła anonimowa do dnia dzisiejszego komisja bez podania jakichkolwiek podstaw merytorycznych.

W czasie mojej aktywności na uczelni prowadziłem wiele prac dyplomowych, opiekując się aktywnie magistrantami, ucząc ich rzetelności naukowej. Prace moich magistrantów często były recenzowane poza macierzystą uczelnią.

Realizowałem zatem w praktyce to co dopiero obecnie jej przedmiotem reformy (na razie werbalnej) rektorów KRASP, których wyprzedziłem o dobre ćwierć wieku. Nie może być tak, że coś co jest uważane za chwalebny element walki o poziom naukowy jednocześnie jest uważane za ‘negatywne oddziaływanie na młodzież’ tylko dlatego, że czyniłem to z własnej inicjatywny i braku lojalności do deprawujących młodzież akademicką poczynań ‘profesorów’.

Usunięcie mnie z uczelni miało istotny wpływ na ‘niebezpieczne osłabienie tempa pracy naukowej oraz rozwoju zwłaszcza młodszej kadry naukowej, obniżenie poziomu nauczania, nadszarpniecie więzi kadry nauczającej ze studiującą młodzieżą’ co Senat UJ niesłusznie wiąże z sytuacją ekonomiczną szkół wyższych. Wina jest wyłącznie po stronie władz uczelni, a nie po mojej, bo nie jest prawdą co twierdził pełnomocnik rektora na posiedzeniu Komisji Pojednawczej w 1990 r. , że to ja byłem kimś na kształt dyktatora uczelni ‘zmieniającym kierowników jak rękawiczki’. Żadnych funkcji kierowniczych, a tym bardziej dyktatorskich, w czasie pracy na uczelni nie pełniłem, jakkolwiek samodzielnie kierowałem podlegającymi mi zajęciami, procesem formowania studentów, samodzielną pracą naukową.

Wybitne zaciemnienie mojej działalności w uczelni przedstawił dla Senatu UJ w 1994 r. Dziekan BiNoZ Antoni Jackowski, członek Senatu UJ do dnia dzisiejszego, który za swoje nieuczciwości do tej pory nie stanął przed komisją dyscyplinarną, mimo że sprawę senatowi zgłaszałem!!! Władze uczelni i KRASP ogłaszają walkę z nieuczciwościami, tolerując jednakże, a nawet promując działania nieuczciwe, zamykając jednocześnie drzwi uczelni przed działaniami uczciwymi i nauczycielami mającymi doświadczenia w wykrywaniu i ujawnianiu nierzetelności naukowej, zarówno studenckiej, jak i profesorskiej.

Dokumenty w mojej sprawie w części zostały zniszczone, są nadal modelowane lub aresztowane, a władze uczelni przedkładają ‘prawo’ stanu wojennego nad Konstytucje III RP uniemożliwiając mi do nich dostęp. (Konstytucja III RP której jasno mówi: art.51/3’Kazdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych’. )

Poszukiwanie prawdy poprzez zamykanie jej w sejfach z punktu widzenia metodologii naukowej jest dyskwalifikujące i winno skutkować odejściem z uczelni dopuszczających się takiej nierzetelności. Za aprobatę takiej nieuczciwości, której rzecz jasna nie może wykazać program komputerowy PLAGIAT wykrywający jedynie nierzetelność najbardziej prymitywną, odpowiadają przede wszystkim władze uczelni. Jeśli uczelnia sama autonomicznie łamie Konstytucję, swój statut, niszczy prawdę i skazuje na śmierć zawodową członków społeczności akademickiej o odmiennej – od decydentów – orientacji intelektualnej i moralnej,  to taka uczelnia winna tracić autonomię swojego istnienia.

Zaznaczę, że w wyniku stosowania mojego personalnego programu nie miałem trudności w wykrywaniu i ujawnianiu nieuczciwości kadry akademickiej. Program ten jest bardziej skuteczny i obejmuje szerszy zakres nieuczciwości od programu komputerowego PLAGIAT, i gdyby go zastosowano w praktyce – zamiast niszczenia – nie byłoby obecnej skali deprawacji środowiska akademickiego. Zaznaczę, że moje protesty w sprawie deprawowania środowiska były przedmiotem dochodzeń rzecznika dyscyplinarnego. Ponieważ wykazał on, że wina leży nie po mojej, lecz po decydenckiej stronie – wyniki dochodzenia zaaresztowano.

Na okoliczność obchodów 600 – lecia zostało wydane historyczno-futurystyczne dzieło W.Zuchiewicz (red.) – Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1975-2000. Instytut Nauk Geologiczny, Kraków 1999, 152 str. w którym z mojej działalności w ING UJ nie zostało więcej niż 20 %. Mimo to fałszerze historii pracują na UJ, a uczelnia ogłaszająca konieczność walki z nieuczciwością – nieuczciwość promuje! Metoda zwalczania nieuczciwości za pomocą jej promowania z punktu widzenia naukowego jest nie do przyjęcia na żadnej uczelni. Takie uczelnie nie można klasyfikować do grupy uczelni akademickich. Sama liczba profesorów nie może być kryterium oceny wartości uczelni, natomiast liczba profesorów stosujących nieuczciwość w nauce, lub tworząca dla niej przyjazny klimat (np. przez chowanie głowy w piasek) może być natomiast kryterium oceny jej patologii.

Zgodnie z uchwałą KRASP z życia akademickiego winny być wyeliminowane zachowania mające znamiona wykroczeń przeciwko prawu i zasadom, jakimi powinno kierować się w swoim postępowaniu środowisko akademickie. Niestety te zachowania nie zostały wyeliminowane z życia UJ, a zostali wyeliminowani ci, którzy o taką eliminacje walczyli.

Po usunięciu mnie z UJ jako bezetatowiec prowadziłem badania mimo braku środków do życia (żarłem głównie kartofle, a nie było to w czasie okupacji hitlerowskiej czy sowieckiej, a tylko w czasie okupacji ‘profesorskiej’), wygłaszałem referaty naukowe na posiedzeniach PTG, aż do bezprawnego usunięcia mnie z tego towarzystwa przez klikę towarzysza A. Ślączki (po przedstawieniu planu naprawy PTG i autentycznym, demokratycznym wybraniu na delegata na Zjazd naukowy PTG).

Do dnia dzisiejszego pozbawiony jestem warsztatu pracy naukowej, co ma miejsce w okresie powszechnej wieloetatowości na uczelniach, nierzadko fikcyjnej, ale zagwarantowanej prawem ! Jest to hańba zarówno dla środowiska akademickiego, jak i dla organów nadzorczych, oraz dla stanowiących prawo.

Mojej ogromnej biblioteki naukowej, która służyła wszystkim, w tym do ‘psucia’ młodzieży akademickiej nie byłem w stanie zmieścić w moim małym mieszkanku 50m3 ( słownie 50 metrów sześciennych!). W części została zniszczona przez nieznanych sprawców. Moje zbiory naukowe w części wyniesione w kilku plecakach i przechowywane w maleńkiej łazience posłużyły mi do napisania kilku publikacji, część wywiozłem poza Kraków w celu ich ochrony przed akademickimi ‘poszukiwaczami prawdy‘, część została w ING UJ w piwnicach, gdzie jeszcze w 1995 roku widziałem zapory grożące śmiercią – tym, którzy te zbiory będą niszczyć (ktoś moich zbiorów bronił !).

O mojej aktywności naukowej świadczą publikacje w latach 90-tych wykonywane głównie hobbystycznie, przy nakładach (w ostatnich latach) z kieszeni podatnika – 0 zl (słownie – zero złotych polskich).

Działam aktywnie na rzecz normalności w nauce i edukacji jako inicjator Niezależnego Stowarzyszenia na Rzecz Nauki i Edukacji w Polsce i autor wielu już tekstów publicystycznych, docenianych zarówno przez profesorów z ekstraklasy światowej, jak i przez studentów.

W UJ chciałbym kontynuować moje badania geologiczne i paleontologiczne, oraz działalność edukacyjną, która cieszyła się niestety dużym uznaniem studentów oraz młodych pracowników UJ i jednocześnie nienawiścią ‘profesorów’. Mogę także zaoferować prowadzenie zajęć na temat niewłaściwych zachowań w środowisku akademickim (etyka akademicka, mobbing akademicki, dobre obyczaje w nauce i edukacji) w celu zrealizowania w praktyce uchwały KRASP (w sprawie zwalczania niewłaściwych zachowań w środowisku akademickim, 2004). Uważam, że zamiast walczyć m.in. ‘z promotorami, którzy z powodu natłoku zajęć zaniedbują magistrantów, nie czytają dokładnie ich prac i nie przykładają wagi do egzaminów magisterskich’ o wiele bardziej produktywne byłoby przywrócenie do pracy tych promotorów, którzy magistrantów nie zaniedbywali, którzy czytali dokładnie ich prace i przykładali wagę do egzaminów magisterskich, takich którzy do komisji egzaminującej przyszłych magistrów wprowadzali wykładowców z innych szkół. Od tego należałoby zacząć !!! co ja robiłem już przed ćwierć wiekiem, a czemu ‘gromada błaznów’ położyła kres ‘ na pomieszanie dobrego i złego’.

Moja działalność w uczelni winna przynieść pozytywne skutki w zakresie: przyspieszenia tempa pracy naukowej oraz rozwoju zwłaszcza młodszej kadry naukowej, a przede wszystkim podniesienia poziomu nauczania i zacieśnienia więzi kadry nauczającej ze studiującą młodzieżą. Najwyższy czas skończyć z fikcją naukową i edukacyjną na uczelni.

Pozytywna decyzja Senatu UJ oznaczałaby wejście na drogę powrotu do uniwersytetu rozumianego jako korporacja nauczanych i nauczających poszukujących razem prawdy, który obecnie zastępuje uniwersytet traktowany jako korporacja kasujących kasę (nierzadko za bubel edukacyjny) i kasujących dyplomy (nierzadko bez pokrycia).

Załączniki:

1 działalność edukacyjna

2. spis publikacji

3. wybrana publicystyka

PS. Ta sprawa ma ogólniejszy wymiar. Odzwierciedla przerażający poziom patologii środowiska akademickiego, bezwzględną walkę kast akademickich o dostęp do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego – przede wszystkim dla swoich, na podstawie kryteriów genetyczno-towarzyskich. Jest dowodem na trąd, który panuje nie tylko w pałacu sprawiedliwości, ale także w pałacu nauki i edukacji. Za taki stan rzeczy odpowiadają nie tylko autonomiczne władze uczelni, ale także odpowiedzialni za uchwalanie i utrwalanie obecnego systemu nauki i edukacji w Polsce. Autonomia uczelni, nie może oznaczać, że mamy do czynienia z państwem w państwie, w którym autokratyczne władze mogą z każdym pracownikiem i jego warsztatem pracy naukowej zrobić co tylko zechcą, bez żadnych konsekwencji, żądając przy tym poszanowania ich ‘autorytetu’ , lojalności, no i kasy – na swe poczynania nie podlegające kontroli.To skłania mnie do obywatelskiego poinformowania o istniejącym stanie rzeczy odpowiednie instancje.

Do wiadomości:

Prezydent RP

Minister Edukacji Narodowej i Sportu

Sejm RP

Senat RP

Rzecznik Praw Obywatelskich

KRASP

KRUN

RGSW

Rektorzy uniwersytetów

Parlament Studentów Rzeczypospolitej Polskiej

Józef Wieczorek

Kraków, 30.09.2004

Józef Wieczorek

Smoluchowskiego 4/1, 30-069 Kraków

Do członków Senatu UJ

W związku z pismem ZRP-0461/87/2004 z dnia 14 września o zdumiewającej treści podpisanym przez prof. W. Miodunkę – prorektora d/s polityki kadrowej i finansowej a stanowiącym odpowiedź na moje pismo do Senatu z dnia 1 września 2004 r. uważam za konieczne poinformowanie członków Senatu o istniejącym stanie rzeczy.

W moim piśmie deklarowałem wolę wznowienia wykładów na UJ, które zostały przerwane na mocy ‚prawa’ stanu wojennego. Znany mi jest Statut UJ w którym przeczytałem UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI ….., kontynuuje swe wielowiekowe dziedzictwo w służbie nauki i nauczania przez prowadzenie badań naukowych, poszukiwanie prawdy i jej głoszenie w poczuciu odpowiedzialności moralnej wobec Narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. W swojej działalności Uniwersytet kieruje się zasadą PLUS RATIO QUAM VIS.

Niestety jak wynika z mojej sprawy, którą dokumentuje m.in. liczna korespondencja z władzami uczelni, poszukiwanie prawdy przez jej chowanie w sejfach lub niszczenie jest błędną metodą i nie świadczy o poczuciu odpowiedzialności moralnej władz UJ wobec Narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. Brutalne usuwanie niewygodnych pracowników bez podania przyczyn merytorycznych i niszczenie ich warsztatów pracy stanowi zaprzeczenie zasady PLUS RATIO QUAM VIS.

Odnoszę wrażenie, że prorektor W. Miodunka słabo się orientuje w swoich i Senatu UJ obowiązkach stąd taka jego odpowiedź. Zgodnie ze statutem

§ 18

Władzami Uniwersytetu są Senat i Rektor.

§ 21

1. Senat powołuje stałe i doraźne komisje senackie.

2. Stałymi komisjami senackimi są w szczególności:

1) Komisja ds. Kadry Naukowej i Konkursów Profesorskich,

2) Komisja ds. Badań Naukowych i Aparatury,

3) Komisja Dydaktyczna

Zatem problem, który przedstawiłem (załącznik) jak najbardziej stanowi problem dla Senatu, gdyż dotyczy zarówno Kadry Naukowej, jak i Badań Naukowych oraz Dydaktyki, a przerasta on możliwości Rektora.

Jednocześnie informuję, że od Rektora UJ nie otrzymałem dostępu do najważniejszych dokumentów dotyczących mojej osoby co stanowi naruszenie Konstytucji III RP. Konstytucja gwarantuje bowiem każdemu prawo dostępu do dotyczących go dokumentów i zbiorów danych i zapewnia prawo do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą.

Ponieważ zachodzi uzasadnione podejrzenie co do możliwości popełnienia przez władze UJ przestępstwa polegającego na łamaniu zarówno elementarnych praw człowieka, jak i Konstytucji III RP, a także Statutu Uczelni oraz Akademickiego Kodeksu Wartości uchwalonego przez Senat UJ, uważam za stosowne poinformować wszystkich członków Senatu o tych faktach, aby nie było wątpliwości, że ktoś z senatorów UJ o tym nie wiedział. Podaję swoje namiary aby nie było wątpliwości, że ktokolwiek nie miał możliwości skontaktowania się ze mną w celu wyjaśnienia ewentualnych wątpliwości.

Józef Wieczorek,

ul. Smoluchowskiego 4/1,

30-069 Kraków

e-mail: jozef.wieczorek@interia.pl tel. 0609 659 124

www.geo-jwieczorek.ans.pl

(tam spis publikacji, publicystyki, działalności edukacyjnej)

Załączniki:

Moje pismo do Senatu UJ z dnia 1 września 2004 r.

Pismo ZRP-0461/87/2004

(jak rozumiem pozostałe pisma w mojej sprawie winny być dostępne Senatorom w archiwum UJ)

—————–

Spis członków senatu z 2004 r.  do których  skierowałem swoje pisma, przedłożone na dzienniku  podawczym w sekretariacie ogólnym UJ

Prof. dr hab. Franciszek Ziejka, Rektor

Prof. dr hab. Andrzej Chwalba,Prorektor UJ ds. dydaktyki

Prof. dr hab. Władysław Miodunka ,Prorektor UJ ds. polityki kadrowej i finansowej

Prof. dr hab. Karol Musioł,Prorektor UJ ds. rozwoju

Prof. dr hab. Maria Nowakowska ,Prorektor UJ ds. badań i współpracy międzynarodowej

Prof. dr hab. Marek Zembala,Prorektor UJ ds. Collegium Medicum

Prof. dr hab. Tadeusz Woś ,Wydział Prawa i Administracji

Dr hab. Włodzimierz Rydzewski, prof. UJ,Wydział Filozoficzny

Prof. dr hab. Piotr Kaczanowski ,Wydział Historyczny

Prof. dr hab. Halina Kurek, Wydział Filologiczny

Prof. dr hab. Marek Szymoński ,Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej

Prof. dr hab. Marek Jarnicki,Wydział Matematyki i Informatyki

Prof. dr hab. Leonard M. Proniewicz ,Wydział Chemii

Prof. dr hab. Szczepan Biliński,Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

Prof. dr hab. Jerzy Stachura,Wydział Lekarski

Prof. dr hab. Joanna Szymura-Oleksiak,Wydział Farmaceutyczny

Dr hab. Antoni Czupryna,Wydział Ochrony Zdrowia

Dr hab. Michał du Vall, prof. UJ ,Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej

Prof. dr hab. Wiesław Kozub-Ciembroniewicz ,Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych

Prof. dr hab. Kazimierz Strzałka ,Wydział Biotechnologii

Prof. dr hab. Jerzy Stelmach,Katedra Teorii i Filozofii Prawa

Prof. dr hab. Maria Szewczyk ,Katedra Prawa Karnego

Mgr Marcin Spyra ,Katedra Prawa Gospodarczego Prywatnego

Prof. dr hab. Józef Lipiec ,Instytut Filozofii

Prof. dr hab. Edward Nęcka ,Instytut Psychologii

Dr Janusz Płazowski ,Instytut Filozofii

Prof. dr hab. Adam Małkiewicz ,Instytut Historii Sztuki

Prof. dr hab. Maciej Salamon ,Instytut Historii

Dr Piotr Wróbel ,Instytut Historii

Prof. dr hab. Julian Kornhauser ,Instytut Filologii Słowiańskiej

Prof. dr hab. Jan Michalik ,Instytut Polonistyki

Dr Grażyna Królikiewicz ,Instytut Polonistyki
Prof. dr hab. Krzysztof Królas
,Instytut Fizyki

Prof. dr hab. Jerzy Szwed ,Instytut Fizyki

Dr Halina Hrynkiewicz, Instytut Fizyki

Prof. dr hab. Andrzej Pelczar ,Instytut Matematyki

Prof. dr hab. Paweł Idziak,Instytut Informatyki

Dr Jerzy Szczepański, Instytut Matematyki

Prof. dr hab. Roman Dziembaj,Zakład Chemii Nieorganicznej

Prof. dr hab. Piotr Petelenz ,Zakład Chemii Teoretycznej

Dr Agnieszka Czarny,Zakład Chemii Organicznej

Prof. dr hab. Antoni Jackowski ,Instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej

Prof. dr hab. Adam Zając,Instytut Botaniki

Dr Zbigniew Tabarowski,Instytut Zoologii

Prof. dr hab. Wiesław Pawlik ,Katedra Fizjologii

Prof. dr hab. Tadeusz Popiela,I Katedra Chirurgii Ogólnej

Dr Teresa Pawlik, Katedra Chorób Wewnętrznych i Gerontologii

Prof. dr hab. Jerzy Brandys,Katedra Toksykologii

Dr hab. Renata Jachowicz, prof. UJ,Katedra Technologii Postaci Leku i Biofarmacji

Dr Krzysztof Kmieć,Katedra Farmakognozji

Prof. W. Cezary Włodarczyk,Instytut Zdrowia Publicznego

Dr hab. Janusz Otfinowski,Klinika Rehabilitacji

Dr Ewa Wilczek-Rużyczka,Instytut Pielęgniarstwa

Prof. dr hab. Emil Orzechowski,Instytut Spraw Publicznych

Prof. dr hab. Stanisława Surdykowska ,Instytut Zarządzania

Dr Czesław Noworol,Instytut Zarządzania

Prof. dr hab. Andrzej Mania ,Instytut Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych

Prof. dr hab. Lucjan Suchanek,Instytut Studiów Regionalnych

Prof. dr hab. Wojciech Froncis,Zakład Biofizyki

Prof. dr hab. Juliusz Pryjma,Zakład Mikrobiologii i Immunologii

Dr Tomasz Pan, Zakład Biofizyki

—————-

UWAGA: Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem  żadnej odpowiedzi od któregokolwiek senatora UJ !  co jasno  wskazuje co ci senatorowie i ich wyborcy,  sobą reprezentują i jak jest przestrzegane prawo w III RP.

 

Wróg etyczny w III RP zastąpił wroga ludu

źródło

Przegląd informacji medialnych o tym jak Trybunał Konstytucyjny odpowiedział na pytanie : Czy można krytykować kolegów po fachu ?

Sprawa Zofii Szychowskiej w tej kwestii wygrana przed Trybunałem Konstytucyjnym  obrazuje porażającą patologię polskiego środowiska akademickiego i lekarskiego. Można podsumować, że  w III RP komunistycznego wroga ludu zastąpiono wrogiem etycznym.

Wróg etyczny

Polityka

„Lekarz może krytykować lekarza – orzekł przed tygodniem Trybunał Konstytucyjny. Zofia Szychowska, pediatra z Wrocławia, za wytykanie błędów kolegom lekarzom od 10 lat była na przemian wyrzucana z pracy, odsuwana od pracy, koleżeńsko sądzona i służbowo ganiona. Mówi, że koledzy lekarze wykonali na niej wyrok zawodowy.”

„Trybunał Konstytucyjny orzekł, że lekarz może krytykować kolegę po fachu. Dr Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej: – Trybunał nie nakazał zmiany artykułu 52 kodeksu etyki lekarskiej, tylko zmianę wykładni. W praktyce oznacza to, że sądy lekarskie będą musiały zbadać, czy krytyczna wypowiedź jednego lekarza na temat innego jest prawdziwa i czy krytykujący działa w interesie publicznym.

W ciągu 10 lat żaden z korporacyjnych sądów, przed którymi stawała dr Szychowska, nie zastanawiał się, czy podsądna mówi prawdę. Wystarczyło, że krytykuje kolegów po fachu, mówiąc publicznie, że nie powinni robić punkcji lędźwiowych małym pacjentom Kliniki Pediatrii Akademii Medycznej we Wrocławiu.”

Lekarz może krytykować innego lekarza
TRYBUNAŁ O LEKARSKIEJ WOLNOŚCI SŁOWA

TVN24
Artykuł 52. Kodeksu Etyki Lekarskiej jest niezgodny z konstytucją. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wydali wyrok w sprawie lekarki, która zaskarżyła kontrowersyjny przepis kodeksu etyki lekarskiej, zakazujący krytyki postępowania innych lekarzy.
Skargę złożyła Zofia Szychowska, lekarka z wrocławskiej Akademii Medycznej. Siedem lat temu skrytykowała ona badania dzieci przeprowadzone tam przez kolegów-naukowców. Władze uczelni ukarały ją za to naganą, a Naczelny Sąd Lekarski – upomnieniem. Powołano się przy tym się na art. 52 kodeksu etyki lekarskiej.

Przepis ten stanowi, iż „lekarz powinien zachować szczególną ostrożność w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza, w szczególności nie powinien publicznie dyskredytować go w jakikolwiek sposób”.

Lekarka uważa, że ukarano ją na podstawie przepisu, który godzi w wolność słowa i jest niezgodny z Konstytucją. Po serii odwołań do sądów powszechnych sprawa trafiła na wokandę Trybunału Konstytucyjnego.

Tygodnik Powszechny
W 1997 r. w piśmie „Pediatria Polska” dr hab. Zofia Szychowska, pracownik naukowy Kliniki Chorób Zakaźnych Wieku Dziecięcego Akademii Medycznej we Wrocławiu, opublikowała wraz z innym pracownikiem kliniki, Ernestem Kucharem, tekst: „Czy nakłucie lędźwiowe przy podejrzeniu świnkowego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych jest zawsze konieczne?”. Dowodziła w nim, podpierając się wynikami własnych badań, że wykonywanie u dzieci nakłuć lędźwiowych, czyli punkcji służących pobieraniu płynu mózgowo-rdzeniowego, jest często niepotrzebne, a bywa szkodliwe. Z kolei w niedawnym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” tłumaczyła: „W 1998 r., gdy po roku pracy we francuskim szpitalu wróciłam do Wrocławia, stwierdziłam, że moi koledzy przeprowadzają u dzieci punkcje, które nie mają żadnego uzasadnienia w leczeniu, ale są im potrzebne do badań naukowych. Kiedyś sama takie punkcje robiłam, ale zobaczyłam, że na Zachodzie tego typu zabiegów w ogóle się nie robi. I słusznie, bo to bardzo przykry zabieg. Poinformowałam o swoich zastrzeżeniach szefów mojej kliniki i uczelni. Zostałam za to ukarana naganą przez uczelnianą komisję dyscyplinarną”.
„W 2001 r. dr Szychowska wypowiedziała się na temat punkcji w czasopiśmie „Angora”. Nie był to tekst ani wywiad, a jedynie parę zdań zamieszczonych w artykule „Droga przez mękę” (z 13 maja 2001 r.) o osobach poszkodowanych przez służbę zdrowia. Doktor miała opowiadać, jak stanęła przed uczelnianą komisją dyscyplinarną, protestując przeciw przeprowadzaniu niepotrzebnych punkcji mózgowo-rdzeniowych u dzieci: „Czuję się sekowana przez Senat Akademii Medycznej i niektórych »działaczy« Okręgowej Izby Lekarskiej, ale mimo to jestem z siebie dumna, bo spełniłam się nie jako docent lub przyszły profesor, lecz jako lekarz. Wydaje mi się, że coraz więcej lekarzy traktuje przysięgę Hipokratesa jak nakaz zawodowej solidarności, zamiast solidarności z pacjentem”
„Zarzuty powtórzyła w „Angorze” z 13 stycznia 2002 r. (w tekście „Biała mafia”, trzecim odcinku raportu „Polski pacjent”): „Moja pani profesor bez świadomej zgody rodziców i wyłącznie dla celów badawczych dokonała punkcji lędźwiowych na 40 dziecięcych pacjentach, którzy przeszli poświnkowe zapalenie opon. Punkcja jest zabiegiem o ponadprzeciętnym ryzyku. Takie działanie jest niezgodne z ustawą o zawodzie lekarza i z kodeksem etyki. Zgłosiłam sprawę władzom uczelni, Dolnośląskiej Izbie Lekarskiej i komisji etyki przy KBN. Efekt był taki, że pani profesor została uniewinniona, a mnie ukarano za krytykę profesora. Nikt nie pofatygował się nawet, żeby przesłuchać chociaż jednego świadka. Mnie też nie przesłuchano, były więc to zwykłe sądy kapturowe.”

According to the Polish Constitutional Tribunal, doctors should have the right to criticise one another. The Tribunal announced its decision after investigating Zofia Szychowska’s complaint which was filed in by the Polish Helsinki Foundation of Human Rights.

tvn24
Przypadek doc. Zofii Szychowskiej, która złożyła skargę na zapis kodeksu etyki lekarskiej, pokazuje, że prawda nie ma znaczenia. Została ona ukarana przez sąd przy Izbie Lekarskiej, chociaż nikt nawet nie sprawdził, czy mówiła prawdę.

Szychowska była pracownikiem naukowym AM. W 2001 roku, w wywiadzie dla tygodnika „Angora” skrytykowała swoich kolegów z uczelni za przeprowadzanie niepotrzebnych – jej zdaniem – zabiegów u 40 dzieci. Służyły wyłącznie do celów badawczych i odbyły się to bez zgody rodziców. Po opublikowaniu rozmowy akademia ukarała ją naganą. Sąd pracy uchylił jednak tę decyzję. Sprawą zajął się sąd przy Izbie Lekarskiej. Zarzucił doktor Szychowskiej naruszenie artykułu 52 ust. 2 Kodeksu Etyki i ukarał naganą. W jej sprawie interweniowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

GW
„Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Tomasz Korkosz: – Doktor Szychowska może zwrócić się o ponowne rozpatrzenie sprawy przez sądu lekarski. Oczywiście jeśli będzie miała odwagę. Bo tym razem sąd rozpatrzy sprawę nie tylko od strony etycznej, ale i medycznej. Zdecyduje, czy krytykując kolegów, mówiła prawdę.

Jednak Jerzy Nosarzewski, przewodniczący Naczelnego Sądu Lekarskiego, mówi, że po roku od uprawomocnienia się wyroku upomnienie lekarki zostało wymazane z rejestru. – Nie wiem nawet, czy nasze przepisy przewidują możliwość jego uchylenia.

Zofia Szychowska chce też wznowić pracę badawczą na wrocławskiej Akademii Medycznej. Twierdzi, że za swoją wypowiedź nie tylko została napiętnowana przez środowisko lekarskie, ale także jest szykanowana przez władze uczelni. Karano ją za błahe przewinienia, zakazano pracy na oddziale macierzystej kliniki. – Od dziesięciu lat nie mogę kontynuować badań – żali się. Dziś na uczelni prowadzi jedynie seminaria ze studentami.”