Sprawa Herberta Kopca przed sądem

 

28 marca 2014 r. Sąd Rejonowy w Gliwicach – przewodniczy pani sędzia Małgorzata Sąsiadek – rozpoznawał sprawę VI P 646/12 o przywrócenie do pracy doktora Herberta Kopca przeciw Gliwickiej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości. Dr Kopiec ośmielił się przeciwstawić destrukcji pedagogiki polskiej przez reprezentantów dominujących dziś tendencji neokomunistycznych i dlatego został zwolniony z pracy pod zmyślonym pretekstem. Sąd uwzględnił powództwo i niepokornego naukowca nakazał przywrócić do pracy

Reklamy

Prawo patologiczne niczym nauka w Polsce

Bronisław Wildstein

Bronisław Wildstein przedstawia – Państwo praw… ników, 20.05.2009

Dobre prawo jest ramą funkcjonowania państwa. Państwo nie funkcjonuje właściwie, jeżeli nie funkcjonuje prawo. Bolączki polskiego wymiaru sprawiedliwości, znane i opisane, są jednym z objawów choroby państwa. Gruntowna zmiana tego stanu rzeczy zawsze była jednym z deklarowanych elementów każdego planu naprawy Rzeczypospolitej, nie podejmowanym od lat przez polityków – choć z grubsza wiadomo, co trzeba zrobić.

Procesy sądowe nadal ciągną się latami, paraliżują działania przedsiębiorców, zaburzają poczucie bezpieczeństwa obywateli, funkcjonowanie rozmaitych instytucji.

Co powoduje, że 20 lat po upadku komunizmu ciągle mamy zasadnicze kłopoty z wymiarem sprawiedliwości?

Dlaczego nikomu nie udało się go zreformować tak, abyśmy mieli poczucie, że prawo nam pomaga, a nie przeszkadza?

Dlaczego bliżej nam jest do państwa prawników, niż do państwa prawa?

W programie – Zbigniew Ćwiąkalski (min. sprawiedliwości 2007-2009), Zbigniew Ziobro (min. sprawiedliwości 2005-2007), Jan Rokita (publicysta), prof. Lech Morawski (Katedra Teorii Prawa i Państwa UMK Toruń), Irena Kamińska (Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia), Grzegorz Maj (Stowarzyszenie Fair Play).

Prywatne szkoły wyższe

Prywatne szkoły wyższe –

sprawa dla reportera 

(archiwum)

Uczelnie prywatne robią wszystko, by przyciągnąć przyszłych studentów. Równie wiele wysiłku wkładają w to, aby nie pozwolić im potem odejść.

Na uczelniach bez zmian – patologie w cieniu PRL

bronislaw-wildstein

Bronisław Wildstein przedstawia


Na uczelniach bez zmian, 03.12.2008

Na uczelniach wciąż  bez zmian cd, 04.02.2009

Jadwiga Staniszkis :”Sojusz nieczystych sumień”

Niewyjaśniona (?) zagadka – dlaczego dr Reszczyński może pracować na UJ, a dr Wieczorek -nie ?

O dr Jarosławie Reszczyńskim było niedawno głośno, a to na okoliczność odkrycia jego rejestracji jako TW ‚ Mietek” w archiwach IPN ( Dziennik Polski 17 maja 2007 Prowokatorz uniwersytetu? To on miał wytypować Lesława Maleszkę do werbunku przez Służbę Bezpieczeństwa ) , no i przede wszystkim na okoliczność filmu Trzech Kumpli, gdzie również występuje w nienajlepszym towarzystwie.

Bronisław Wildstein w tekście  – Rzeczpospolita, 25-06-2008Film o śmierci, zdradzie i nieodkupionych winach ,tak pisze:Ale wcześniej obserwujemy innego agenta SB, Jarosława Reszczyńskiego, dziś pracownika naukowego UJ, który odegrał szczególną rolę w rozpracowaniu grupki studentów planujących dopiero działalność opozycyjną. Wszedł w środowisko, wytypował jego „najniebezpieczniejszych” reprezentantów i potencjalnego agenta. Oczywiście dziś broni go jego środowisko naukowe.

Jak można odnaleźć w bazie OPIdr Jarosław Reszczyński jest profesorem Wyższej Szkoły Administracji w Bielsku-Białej i jest zatrudniony także w Katedrze Prawa Rzymskiego UJ o czym informuje więcej strona zakładu.Wykłada także w Papieskiej Akademii Teologicznej (w Instytucie Prawa Kanonicznego).

Także Wikipedia zamieszcza nieco informacji na jego temat pod hasłem:Jarosław Reszczyński

Dr Reszczyński jest zatem pracownikiem naukowym – etatowym, a nawet wieloetatowym co się wpisuje w patologię polskiego systemu, której to patologii bronił w w Dzienniku Polskim (Niekoniecznie chałtura, 26-06-2004, także Kontrateksty) przełożony doktora na UJ – prof dr hab. Janusz Sondel, również wieloetatowiec.

Dr Józefa Wieczorka nie można znaleźć na stronach jakiegokolwiek zakładu naukowego w Polsce,  bo od dawna jest bezetatowcem, jakkolwiek, będąc bez etatu publikował więcej niż wielu etatowców ( także wieloetatowców), a nawet więcej niż on sam, gdy był na etacie (por. www.geo-jwieczorek./ans.pl ) co jasno dokumentuje, że oddalając się poza zasięg ‚maczug akademickich’ można coś zrobić nawet jak się nie ma pieniędzy na/za robotę.

Czy może być lepszy dowód na kryminogenny stan systemu nauki w Polsce ?

Prof. Sondel walcząc o utrzymanie patologicznej wieloetatowości informował: „Pracuję aktualnie na trzech etatach: od 47 lat w Katedrze Prawa Rzymskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego, w tym od 15 jako profesor zwyczajny, obecnie kierownik katedry, od 29 lat na Akademii Wychowania fizycznego w Krakowie jako profesor prawa w turystyce i od kilku lat kierownik Zakładu Prawa i Organizacji Turystyki, od 3,5 lat jako rektor Wyższej Szkoły Turystyki i Ekologii w Suchej Beskidzkiej, gdzie również wykładam prawo w turystyce.”…”W sumie mogę bez fałszywej skromności stwierdzić, że dla mojej macierzystej uczelni, pomimo zajęć gdzie indziej, robię więcej niż wielu jednoetatowców. I wiem, że mój przykład bynajmniej nie jest odosobniony.”

Na co dr Wieczorek odpowiedział swoim tekstem, O akademickich chałturach – inaczej, który oczywiście nie mógł się ukazać w Dzienniku Polskim, a prof. Sondel nie raczył na niego zareagować. Tekst ten kończy zdanie nawiązujące do poetyki prof. Sondela : „W sumie mogę bez fałszywej skromności stwierdzić, że dla uczelni zrobiłem więcej niż wielu profesorów, o czym najlepiej świadczy fakt zapisywania sobie mojej działalności na ich konto. Nie sądzę aby mój przykład był odosobniony.” ….itd

A wcześniej informowałem w tekście prof. Sondela i nielicznych czytelników mojego tekstu: „…jeszcze na wiosnę 1980 r. byłem uznany za samodzielnego pracownika uczelni przez radę naukową, otrzymywałem nagrody rektorskie, ale ten stan w latach stanu wojennego wyraźnie się zmienił. W końcu po wieloletnim poddaniu mnie ostremu mobbingowi w 1986 roku zostałem oskarżony przez anonimową do dnia dzisiejszego komisję o negatywne oddziaływanie na młodzież i usunięty z uczelni, pozbawiony kontaktu z młodzieżą akademicką i z moim warsztatem pracy. Mimo przemian ustrojowych na uczelnię nie mogłem wrócić, również w czasie kadencji pro-rektorskiej Prof. Sondela.”

Prof. Sondel palcem nie kiwnął, aby przywrócić do pracy na UJ niewygodnego w czasach PRLu nauczyciela akademickiego, ale rezonu nie traci i twierdzi, że bardzo. wiele dla uczelni zrobił ! Nie wątpię. Problem w tym czy wiele dobrego, czy złego i jaki był /jest bilans tej działalności ? Nie powinien być sędzia we własnej sprawie.

Pozostał (podobnie jak inni) obojętny na los wyrzuconych z uczelni na podstawie fałszywych i anonimowych oskarżeń,  a tego raczej do dobrych uczynków nie da się zaliczyć.

Prof. Sondel nie został natomiast obojętny na los TW „Mietka”, obecnie swojego podopiecznego którego broni w znanym tekście Dlaczego bronię dr. Jarosława Reszczyńskiego?

Moim zdaniem sprawa dr. Jarosława Reszczyńskiego i znajdujących się w podobnej sytuacji innych osób powinna być przedmiotem obiektywnej analizy, ale musi się to odbyć w cywilizowanej atmosferze, a nie w warunkach niewybrednej nagonki, którą namzaserwowano”

Ciekawe, że jako profesor, a nawet okresowo prorektor, nie miał nic przeciwko niewybrednej nagonce i haniebnej, niecywilizowanej, atmosferze rozpętanej na UJ przeciwko dr Wieczorkowi . Widocznie ta atmosfera mu całkiem odpowiadała. Nie przedłożył sprawy do obiektywnej analizy, lecz umył ręce, tak jak i jego poprzednicy i następcy, jak Rzecznik Praw Obywatelskich – jednocześnie podwładny rektora UJ !

Higiena kończyn górnych zawsze była przedmiotem szczególnej troski wybrańców zasiadających na rektorskich fotelach i ich wyborców.

Prof. Sondel o TW „Mietek” pisze ”Po prostu uważam, że został wciągnięty w tryby potężnej machiny, której nie umiał się przeciwstawić i która w ostatecznym rozrachunku go zmiażdżyła.” ale sprawa tego, który umiał się przeciwstawić i nie został zmiażdżony (jak można do tej pory sądzić) przez tryby potężnej machiny SB,  wcale go nie interesuje. Czyżby powodem był konflikt interesów – fakt, że Józef Wieczorek został zmiażdżony przez jeszcze bardziej potężną machinę profesorów UJ ? być może bez klarownego związku z SB, ale z klarownym związkiem z PZPR i klarownymi esbeckimi metodami – fakt, że jeszcze bardziej efektywnymi i perfidnymi.

O sprawie TW „Mietek” pisał Dziennik Polski (22 maja 2007) – Ponura historia. Naukowiec oskarżany o współpracę z SB oddał się do dyspozycji rektora UJ.

O sprawie dr Józefa Wieczorka i tajnych teczek UJ Dziennik Polski nie miał zamiaru napisać. Sprawy pokrzywdzonych widocznie Dziennika Polskiego nie interesują . Tym bardziej, gdy są pokrzywdzeni przez krzywdziciela, który jest powiązany z DP. Chyba jasne ?

A jak się zachował obecny rektor UJ – prof Musioł – uważany o dziwo za zwolennika lustracji ?

Ano, jak pisały gazety prof. Musioł chętnie rozmawia z każdym o inwigilacji,   ale jak wynika z faktów rozmawia z TW , w tym z TW Mietkiem (Były TW „Mietek” rozmawiał z rektorem UJ)natomiast nie ma zamiaru rozmawiać z inwigilowanymi !!! )

Prasa podaje „władze UJ kierują się w swoim postępowaniuzasadą domniemania niewinności” ale nie podaje, że tak postępują tylko w stosunku do TW! Jeśli chodzi o tych co TW nie byli ( być nie chcieli) –  jak Józef Wieczorek, władze UJ stosują natomiast zasadę domniemania winy ! i te władze mimo statutowego obowiązku poszukiwania prawdy, finansowanego przez podatnika, nie mają zamiaru czegokolwiek wyjaśniać !

Dr Jarosław Reszczyński twierdzi, że nikomu nie szkodził. Jego patron też chyba tak uważa. Nie wszyscy są tego zdania, bo trudno takie zdanie podzielać, ale na uczelni włos z głowy TW „Mietkowi” nie spadł ! W końcu ta uczelnia kieruje się zasadą tolerancji, a to że jest ona niemal ograniczona do działań TW – to już inna historia.

Co innego jeśli chodzi o Józefa Wieczorka – on też uważa ze nikomu nie szkodził, ale władze UJ uważają, że było inaczej, chociaż tych szkód nigdy nie udokumentowały i dokumentować nie mają najmniejszego zamiaru, w ramach poszukiwania prawdy. Jak anonimowa komisja uznała, że Józef Wieczorek  psuł młodzież to znaczy, że psuł i nie ma co sprawy roztrząsać czy czymkolwiek dokumentować !

Czy nie jest dowodem na psucie młodzieży, to że tak o nim pisali :

dr Wieczorek uczył nas rzetelności i uczciwości naukowej oraz postaw nonkonformistycznego krytycyzmu naukowego..”

„dr Józef Wieczorek był dla nas wzorem nauczyciela i wychowawcy”,

„Pod jego wpływem geologia stała się dla jego wychowanków nie tylko przyszłym zawodem, ale życiową pasją”

A dziekan Wydziału BiNoZ Antoni Jackowski w raporcie dla senatu z 1994 r !  pisał wręcz, że Józef Wieczorek podburzał studentów ! czemu nawet nie mogę i nie widzę powodu aby zaprzeczać, bo przecież niemal cała moja działalność akademicka sprowadzała się do podburzania studentów, aby byli lepsi od profesorów !

Co gorsza,  w opinii tegoż dziekana Józef Wieczorek ma – o zgrozo  – poczucie własnej wartości, a to jak można sądzić było nie do zaakceptowania w środowisku mającym poczucie własnego skundlenia.

W końcu taka postawa naruszała autonomiczny autorytet profesorów UJ i najwyższych władz, najstarszej polskiej uczelni, promieniujących swoim postępowaniem na wszystkie inne uczelnie kraju.

Zresztą o co chodzi ? Skoro jak mówili i pisali sami studenci i wychowankowie Józef Wieczorek  uczył ich myślenia, nonkonformizmu, czytania i krytykowania literatury naukowej i do rozwoju naukowego dążył itd.,  a do czego takie nieodpowiedzialne postępowanie może prowadzić pisał już w latach 70-tych Ryszard Kapuściński w genialnym Cesarzu :

Ludźmi owładnął jakiś owczy pęd, jakieś pazerne zaślepienie, bo dość, żeby hen, na drugim końcu świata ktoś się rozwinął, a zaraz wszyscy chcą się rozwijać, zaraz napierają, szturmują, żądają, żeby ich też rozwinąć, żeby podnieść i zrównać, a wystarczy, przyjacielu, żebyś zaniedbał te głosy, a natychmiast masz bunty, krzyki, przewroty, negacje, frustracje i zwisanie.
..ale nasz pan z takiego wychodził założenia, że nawet najbardziej lojalnej prasy nie należy dawać w nadmiarze, gdyż może z tego wytworzyć się nawyk czytania, a potem już krok tylko do nawyku myślenia, a wiadomo, jakie to powoduje niewygody, utrapienia, kłopoty i zmartwienia
..”

System poczynania władców absolutnych opisany przez Kapuścińskiego miał znaczenie uniwersalne, i jak najbardziej odnosił się do systemu sprawowania władzy, także na szczeblu mojego instytutu, zresztą chyba i w całym systemie akademickim PRLu jakby realizującym instrukcję NKWD :Ściśle tajne Moskwa, 2.VI.1947r. K.AA/OC 113 INSTRUKCJA NK/003/47

35. W szkolnictwie podstawowym, zawodowym, a w szczególności w szkołach średnich i wyższych doprowadzić do usunięcia nauczycieli cieszących się powszechnym autorytetem i uznaniem. Na ich miejsce wprowadzić ludzi mianowanych”.

Jak oceniła anonimowa komisja uczelniana w 1986 r postawa obywatelska Józefa Wieczorka była negatywna, co zresztą znalazło się już i w raportach TW do SB jeszcze w stanie wojennym (1982):Jego postawa polityczna – zdecydowanie wroga, wskazuje, iż prowadzi jakąś działalność polityczną…. (opracował : Kpt.Stanisław Knapik, IPN Kr 08/292 t.2 k.209-210) .”

Jak widać linia władz akademickich jeszcze w 1986 r. miała mocne oparcie na linii esbeckiej.

Więc o czym tu mówimy ? Wina Józefa Wieczorka jest zatem bezsporna.

Uczył myślenia ? – uczył,

uczył nawyku czytania i to krytycznego ? – uczył,

podważał autorytet będących u władzy ? – podważał,

cieszył się uznaniem ? – cieszył się.

No to won !

Jak najbardziej poczynania autonomicznych władz UJ były zgodne z obowiązującym wówczas systemem i zgodne z tajną instrukcją NKWD.

System komunistyczny niby upadł, ale ciągłość prawna PRLu i III RP pozostała i komunistyczny system wartości nadal pozostał w sercach i umysłach beneficjentów tego systemu.

To chyba wyjaśnia dlaczego dr Jarosław Reszczyński może nadal pracować na UJ ( i nie tylko na UJ) i uczyć studentów, a dr Józef Wieczorek – nie może (nigdzie !).

Józef Wieczorek

Appendix:

Józef Wieczorek 5.12.2005

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Szanowny Pan Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego

Prof.dr hab. Karol Musioł

L.dz/ 5/12/2005/12

dotyczy: poznania prawdy u źródła, pokrzywdzeni w PRLu

W nawiązaniu do słów Pana Rektora opublikowanych w tekście ‚UJ nie będzie oskarżycielem’ http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3047919.html:
Zgodnie z uniwersyteckimi zasadami stosowana jest i będzie zasada domniemania niewinności, a podejmowane decyzje będą zgodne z obowiązującymi przepisami….’

‚Za oczywiste uważam dążenie do poznania prawdy u źródła.. ‚

Chętnie rozmawiam ze wszystkimi osobami, które chcą podzielić się ze mną swoimi uwagami’..

Bardzo proszę o wyznaczenie mi terminu rozmowy w czasie której chciałbym się podzielić swoimi uwagami na temat stosowania na UJ zasady domniemania niewinności, inwigilacji SB, listy Wyrozumskiego – represjonowanych w PRLu (‚POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ’ 69 nr. Alma Mater )

Mam nadzieję, że nasza rozmowa będzie owocna dla poznania prawdy

Z poważaniem

Józef Wieczorek