Czerwony smok pożera nie swoje dzieci

Tekst oryginalny: CZERWONA NAGONKA NA NAUKOWCA, autor : Piotr Jacyszyn . Tekst opublikowany na portalu Niezalezna.pl dnia 17-09-2008  Zamieszczony na tej stronie za zgodą Redakcji portalu. 

Czy prowadząc szkołę językową można stać się ofiarą potkomunistycznej nagonki? Okazuje się, że tak. Przekonała się o tym dr Maria Sicińska – wybitny pedagog i naukowiec. Padła ofiarą nagonki, której przewodzi profesor Wojciech Pomykało – niegdyś etatowy pracownik „Trybuny Ludu”, członek rzeczywisty moskiewskiej Akademii Nauk Pedagogicznych i Społecznych w Moskwie, w czasach PRL gorliwy wyznawca ideologii marksizmu i leninizmu.

Doktor Maria Sicińska jest naukowcem, nauczycielem metodykiem i pedagogiem. Specjalistą w zakresie nauczania języków obcych dla dzieci z ADHD. Jej kariera nabierała znacznego rozpędu i jeszcze kilka lat temu nic nie wskazywało, że obecnie, w wyniku walki sądowej z jej niedawnymi zwierzchnikami na uczelni, znajdzie się w tragicznym położeniu życiowym. Jej prywatna szkoła językowa stała się solą w oku dla kadry Wyższej Szkoły Społeczno – Ekonomicznej w Warszawie. Kadry, opanowanej przez eseldowski beton. Pani doktor znalazła się na krawędzi bankructwa, dawni koledzy – naukowcy się od niej odwrócili, w wyniku stresu – nabawiła się choroby układu krążenia.

Sicińska wciąż jest jednak dobrej myśli, liczy na to, że sprawiedliwość w końcu zatriumfuje. Nawet, gdy cena za to okaże się bardzo wysoka.

Wysokie kwalifikacje

Nigdy nie miała nic wspólnego z polityką, ale miała nieszczęście, na początku obecnej dekady, związać się z Wyższą Szkołą Społeczno-Ekonomiczną (WSSE) w Warszawie. Jest to – wbrew nazwie – uczelnia bardzo polityczna, poprzez osobę jej założyciela i wielu wykładowców, bardzo aktywnych, często przez kilka dziesięcioleci, na rzecz nauki marksistowsko-leninowskiej tak hołubionej w PRL.

Dr Sicińska to znana i cenioną specjalistka od nauczania dzieci i młodzieży z ADHD (złożyła rozprawę habilitacyjną w Katedrze Języków Specjalistycznych Uniwersytetu Warszawskiego nt.: „Nauczanie języków obcych dzieci i młodzieży z zespołem ADHD, ADD, dysleksją i dysgrafią”). Była stypendystką uczelni amerykańskich. W 2001 r., po obronie doktoratu z metodyki nauczania języków obcych w Instytucie Filologii Angielskiej UAM w Poznaniu oraz i po opatentowaniu swojej autorskiej metody nauczania dla osób dorosłych, za namową prof. Jacka Fisiaka, podjęła pracę we wspomnianej WSSE w Warszawie. Jej założycielem i ówczesnym właścicielem był prof. Wojciech Pomykało. To on, przez kolejnych kilka lat stał się jej pracodawcą. Zaś od lat dwóch jest osobą, z którą Sicińska toczy wciąż nierozstrzygnięte boje w sądzie.

Naukowiec na froncie ideologicznym

Prof. Wojciech Pomykało jest członkiem rzeczywistym Akademii Nauk Pedagogicznych i Społecznych w Moskwie oraz członkiem rzeczywistym Międzynarodowej Akademii Kadrowej w Kijowie. Jak sam o sobie pisze w oficjalnym życiorysie na stronach internetowych WSSE, łączył działalność praktyczną w aparacie politycznym PZPR z pracą dydaktyczno-naukową. Był przez dziesiątki lat etatowym publicystą „Trybuny Ludu”, a także redaktorem naczelnym „Oświaty i Wychowania”, pisma dla PRL-owskich nauczycieli, pełnego dyskusji programowych nt. procesów wychowawczych młodzieży w duchu socjalizmu. Autorem takich dzieł, jak choćby to o stosunku Piusa XII do Niemiec hitlerowskich („Ojciec chrzestny faszyzmu”, LSW, 1955 r.), „Kościół milczenia” (Książka i Wiedza, 1967 r.), „10 razy o problemach laicyzacji” (KiW, 1971 r.), „Socjalistyczna strategia wychowawcza” (Wyd. MON, 1972 r.) czy „Kształtowanie ideału wychowawczego w PRL w latach 1944-1977”, KiW, 1977 r. (będącej podstawą pracy doktorskiej późniejszego profesora). 

Marksistowska kadra WSS-E

Wśród czołowej kadry naukowej WSS-E znajdują się takie tuzy nauki, zaliczane w PRL – podobnie jak Pomykało – do czołowych pracowników tzw. frontu ideologicznego, jak prof. Mieczysław Michalik, b. rektor Wojskowej Akademii Politycznej, prof. Kazimierz Żygulski, w stanie wojennym minister kultury, a także prof. Oleg Bogomołow (w latach 1969-1998, dyrektor Instytutu Międzynarodowych Studiów Ekonomicznych i Politycznych Akademii Nauk ZSRR (później Rosji). Zaś współpracują m.in. prof. Wiesław Iskra (autor m.in. Ekonomii politycznej socjalizmu, wyd. WSNS przy KC PZPR, 1973 r.) czy marksista i wciąż aktywny ideolog SLD Stefan Opara, jeden z czołowych wykładowców Akademii Nauk Społecznych przy KC PZPR.

Zrobione – nie zapłacone

Zadaniem młodej pani doktor było stworzenie autorskiego programu telewizyjnego do nauczania języka angielskiego. W 2002 r. przez siedem miesięcy Maria Sicińska pracowała nad stworzeniem tego programu. Jak wspomina, była wówczas autorką scenariusza, współpracowniczką wybranego studia filmowego MM, czasami montażystką, a także lektorką i konsultantką. Powstało wówczas 20 odcinków filmów z kursem językowym. Za tę pracę otrzymała zaledwie 7400 zł brutto. Sicińska zgodziła się na te warunki, bowiem umowa zawierała klauzulę, że z tytułu emitowania jej kursu będzie miała wypłacane tantiemy. I tak, na emisję w telewizji EDUSAT (specjalizującej się w emisji programów oświatowych), udzieliła dodatkowo licencji, za którą miała otrzymywać osobne honoraria. 

Jej autorski program był emitowany, filmy wykorzystywane, a zapłaty jakoś ciągle nie było. Gdy Maria Sicińska zaczęła się upominać o swoje pieniądze, wpierw usłyszała, że musi jeszcze dodatkowo napisać podręcznik oraz stworzyć kolejne 60 odcinków kursu, które prof. Pomykało zamierzał sprzedawać. Nakręciła więc je, a także napisała podręcznik. Jednak zamiast spodziewanych zaległych tantiem, których wysokość wycenili później specjaliści z ZAIKS-u na ponad 3 mln zł, otrzymała wymówienie z pracy z powodu likwidacji stanowiska pracy. 

„Okręt flagowy” WSSE

Było to o tyle zaskakujące, że – jak sama wspomina – w ciągu bez mała czterech lat pracy na WSSE stała się bez mała „okrętem flagowym” uczelni również, a może przede wszystkim, na arenie międzynarodowej. M.in. jako prelegentka – autorka programu edukacyjnego do nauczania języka angielskiego dla osób dorosłych wg. własnej metody nauczania, na konferencji w Senacie RP, prowadzonej pod auspicjami wczesnego wykładowcy WSSE, pierwszego jej rektora, a w owym czasie SLD-owskiego marszałka senatu, prof. Longina Pastusiaka  (kolejna skamielina PRL-owskiej nauki!). Na owej konferencji program prezentowany był założycielowi Open University w Londynie, gościowi honorowemu konferencji, Neilowi Costello. 

Oddajcie ponad trzy miliony!

W 2005 r., pokrzywdzona przez Pomykałę Sicińska skierowała do prokuratury doniesienia o popełnieniu przestępstwa – oszustwa przez jej byłego pracodawcę. Sprawa dotycząca prof. Pomykały prowadzona jest przed Sądem Okręgowym w Warszawie, w Wydziale Cywilnym. Pozew został ostatecznie złożony w połowie 2006 r. Sprawa jasna i prosta z punktu widzenia prawa, w obliczu walki ze środowiskiem polityczno-edukacyjnym, ze skorumpowanym światem ludzi w polskiej edukacji zamieniła się w życiowy dramat Sicińskiej. 

„Trudności proceduralne”

Już przebieg sprawy w sądzie budził wątpliwości co do chęci szybkiego jej wyjaśnienia przez sędziów. Odraczano kolejne rozprawy zasłaniając się możliwościami technicznymi sądu, który nie mógł zapoznać się, ze zrealizowanym przez Sicińską programem. Na pierwszej rozprawie zażądano zastąpienia kaset z nagraniami, materiałem w formie DVD. Na kolejnej po dostarczeniu materiałów DVD poproszono o scenariusze do wszystkich filmów. A kiedy i to życzenie sądu zostało spełnione orzekł on, że jednak woli obejrzeć filmy i ponownie rozprawę odroczył. Przy kolejnej rozprawie rozpoczęto zapoznawanie się z materiałem, ale z braku głośników na sali sądowej poddano w wątpliwość czy materiał na pewno jest przygotowany po angielsku. Tego typu „trudności proceduralne” trwały łącznie osiem miesięcy. Obecnie sprawa cały czas jest w toku – wciąż w pierwszej instancji. Prawdopodobnie nie zostanie zakończona w tym roku. W razie odwołania się którejś ze stron od wyroku sąd drugiej instancji może go utrzymać w mocy, zmienić albo uchylić i przekazać do sądu pierwszej instancji do ponownego rozpoznania. W tej sytuacji sprawa zaczyna się od nowa. Oczywiście możliwa jest też następnie kasacja. A to kolejne miesiące jeżeli nie rok.

Know-How

Na tym niestety nie kończą się problemy dr Marii Sicińskiej. Po odejściu z WSSE w 2005 r. założyła ona własną szkołę języków obcych „Know-How” na warszawskim Ursynowie. Uzyskała wszelkie wymagane zgody z MEN i podjęła pracę. Niedługo potem jednak okazało się, że w Kuratorium Oświaty w Poznaniu zginęły dokumenty zezwalające jej na prowadzenie szkoleń. Wkrótce potem została rozpętana internetowa nagonka na Sicińską: w krótkim czasie pojawiły się dziesiątki wpisów anonimowych osób, oskarżających ją, że nie ma żadnego wyższego wykształcenia. Na organizowanych przez nią kursach i szkoleniach pojawiały się osoby, które wyrażały swe niezadowolone, że kurs prowadzi szkoła „podejrzanej” o malwersacje osoby. Posypały się żądania natychmiastowego zwrotu wpłaconych pieniędzy na kursy i szkolenia, zrywano umowy pod pretekstem rzekomej „złej opinii” itd.

To wszystko zachwiało kondycją finansową firmy Sicińskiej, tym bardziej, że pierwsze żądania finansowe właścicielka natychmiast spłaciła, ponosząc przy tym olbrzymie straty, których nie sposób było uniknąć (chociażby takich jak opłacone, a nie wykorzystane sale wykładowe). 

Nie wszyscy spłaceni

Pretensje kolejnych zatrudnianych lektorów, jak i zwykłych kursantów, Maria Sicińska spłacała ratami. Mimo to część „wierzycieli” zaczęło składać donosy na policję, że zostali okradzeni przez właścicielkę szkoły. Wszystkie te osoby znalazły się natychmiast pod prawnicza opieką wpływowego w kierownictwie SLD, byłego szefa Kancelarii Sejmu za czasów rządów Millera, b. przewodniczącego rady nadzorczej spółki naftowej PERN „Przyjaźń” i nieoficjalnego kandydata SLD na prezydenta Warszawy w 2002 r., mec. Krzysztofa Czeszejko-Sochackiego. 

Obecnie prowadzone są cztery postępowania (dwa w sądzie, dwa w prokuraturze) przeciwko Marii Sicińskiej, które faktycznie dotyczą tego samego jednego zdarzenia. Otóż, posiadając w maju 2006 r. akredytację stołecznego kuratorium oświaty dr Sicińska przeprowadziła – w oparciu o pisemną zgodę szefa wydziału kształcenia ponadgimnazjalnego i ustawicznego, Romana Henicza – kurs z tzw. „dodatkowego naboru”, i – co za tym idzie – nastąpiło przedłużenie terminów realizacji tych szkoleń. Jak się później okazało kuratorium ową zgodę dyr. Henicza …zagubiło. W październiku 2006 r. zakwestionowało istnienie dokumentu. Urzędnicy kuratorium informowali później telefonicznie absolwentów kursów Sicińskiej, że zostali przez nią „oszukani”. Już sam fakt, że urzędnicy państwowego urzędu nazywali dr Sicińską, osobę niekaraną, „oszustką” stanowi przestępstwo zniesławienia i oszczerstwa (paragraf 212 kk). W powyższej sytuacji, nie czekając na zamknięcie kontroli placówki, postawiono Sicińskiej zarzuty i w tempie tym razem w ekspresowym tempie sprawę skierowano do sądu.

Zniszczenie dorobku

Stworzenie atmosfery przestępstwa i domniemania winy spowodowało całkowite zniszczenie  dorobku naukowego dr Marii Sicińskiej w Polsce i postawiło jej firmę trzykrotnie w stan zagrażający płynności finansowej, co z kolei odbiło się negatywnie na stosunkach z pracownikami – wpłynęły od nich dwa zgłoszenia do sądu pracy przeciwko właścicielce „Know-How”. Obecnie placówka ta działa w bardzo ograniczonym zakresie, pozwalającym doktor Sicińskiej na jej utrzymanie. W ciągu ostatniego roku spłaciła ona ok. 70-80 tys. zł należności firmy w stosunku do osób dochodzących swoich, nie zawsze uzasadnionych, roszczeń (na dziś pozostaje jeszcze do spłacenia około 30 tys. zł). 

Kosztem zdrowia

W tej sytuacji Sicińska zmuszona została do sprzedaży swojego mieszkania i samochodu, aby opłacać bieżące wydatki i rosnące zadłużenie. Jej stan zdrowotny równocześnie ulegał pogorszeniu, była hospitalizowana z powodu problemów z sercem, pozostaje do dzisiaj pod ścisłą kontrolą lekarza ze względu na nadciśnienie. 

Akcja pomówień wobec Sicińskiej jest stale prowadzona m.in w internecie. Ostatnio także przedstawiciele firmy windykacyjnej Primus zaczęli nachodzić właścicielkę „Know-How” w miejscu jej zamieszkania, stosując przy tym groźby karalne i posługując się metodą szantażu.

W tym zakresie dr Sicińska złożyła zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury na Mokotowie w sierpniu 2008 r. Jednak nikt z prokuratury do tej pory nie podjął żadnych działań. Brak jakiejkolwiek reakcji na to zawiadomienie ze strony organów ścigania dziwnie koresponduje z poprzednimi (zawsze odmownymi) rozstrzygnięciami prokuratury w zakresie składanych zawiadomień o popełnieniu przestępstw przez prof. Pomykałę. Dla jej stanowiska symptomatyczne jest zwłaszcza stwierdzenie: „prokuratura nie zamierza prowadzić postępowania przeciwko prof. Pomykale bowiem on jedynie nie wywiązał się z obowiązku zapłaty wynagrodzenia wynikającego z zawartej umowy”. A to „jedynie” dotyczy kwoty ponad 3 mln zł wyliczonej wg. najniższych stawek ZAIKS-u. 

Piotr Jacyszyn

————————————————————————-

mec. Janusz Siemieński, adwokat zajmujący się sprawami WSS–E w Warszawie, m.in. reprezentant prawny tej uczelni w procesie jej wytoczonym przez Marię Sicińską:

1/ Istotnie WSSE własnym staraniem i na własny koszt dokonało nagrań lekcji języka angielskiego wg tekstów przygotowanych przez P. Sicińską. Były to krótkie scenki rodzajowe dotyczące np. wizyty w sklepie czy też przygotowywania posiłków w kuchni. Otrzymała ona za to wynagrodzenie zgodne z pisemną umową. Pani Sicińska z własnej inicjatywy, ułatwiając sobie w ten sposób pracę podczas prowadzonych przez siebie (oczywiście opłaconych) lekcji emitowanych przez TV Edusat do studentów WSSE (podstawowa forma kształcenia stosowana przez uczelnię) wykorzystywała w miejsce „żywego słowa” nagrane uprzednio za środki WSSE krótkie filmy przedstawiające wyżej wymienione scenki rodzajowe. Nadmieniam, że wszyscy wykładowcy zatrudnieni przez WSSE przy prowadzeniu emitowanych następnie lekcji posługują się własnymi książkami, skryptami notatkami itd., które stanowią ich własność intelektualną samodzielnie decydując o kształcie wykładu i zakresie wykorzystania własnych dzieł w rozumieniu ustawy. Nikt z setek wykładowców zatrudnionych przez WSSE nie wpadł na pomysł żądania z tego tytułu dodatkowego, odrębnego wynagrodzenia. Nie są znane mi „fakty” obiecywania P. Sicińskiej dodatkowych tantiem ani honorariów za emisję jej lekcji, w których wykorzystywała w/w nagrania.

2/ Nie są znane mi sytuacje, w których P. Sicińska byłaby zmuszana do kręcenia i montażu dodatkowych odcinków, czy też pisania podręcznika. Sądzę, że gdyby miało to miejsce P. Sicińska z pewnością podniosłaby tę okoliczność w licznych pismach procesowych, a takiej sytuacji jako pełnomocnik procesowy WSSE nie przypominam sobie. P. Sicińska rozstając się z uczelnią wytoczyła jej kilka procesów sądowych o rzekomo należne Jej wynagrodzenie. Wszystkie jej roszczenia zostały przez Sąd oddalone prawomocnymi wyrokami. Jednym z powodów rozstania się uczelni z P. Sicińską była ocena jej pracy jako nauczyciela akademickiego wystawiona jej przez studentów w rankingu przeprowadzonym przez renomowany instytut. Zajęła tam na stu kilkudziesięciu ocenianych wykładowców – o ile pamiętam – przedostatnie miejsce jako jeden z najgorszych nauczycieli w historii WSS-E.

3/ Nie wiem, kto wyliczył „honorarium” P. Sicińskiej na kwotę ponad 3 mln zł. Zdaniem WSS-E roszczenia P. Sicińskiej są bezzasadne co jak sądzę zostanie przyznane przez sąd w toczącym się procesie. Istotnie przedstawiciele uczelni byli kilkakrotnie przesłuchiwani w ciągu ostatnich dwóch lat przez policję na skutek doniesień P. Sicińskiej. Z tego co wiem organy ścigania po wysłuchaniu wyjaśnień przedstawiciela uczelni odmówiły dalszego prowadzenia postępowania. W każdym razie nic mi nie wiadomo, aby postępowania takie toczyły się w dalszym ciągu.

———————

Mec. Jacek Wolański pełnomocnik Marii Sicińskiej: W odpowiedzi na Państwa pytania dotyczące toczącego się sporu pomiędzy p. Marią Sicińską  a  WSSE – jako jej pełnomocnik w omawianym sporze – uprzejmie informuję, że:

– przedmiotem sporu jest roszczenie p. Marii Sicińskiej z tytułu należnego Jej wynagrodzenia z tytułu wykorzystywania przez stronę pozwaną tj. WSSE – objętych  ochroną –   praw autorskich.   Niewątpliwie  roszczenie dochodzone przed Sądem Okręgowym w Warszawie znajduje źródło w umowie zawartej przez WSSE z p. Marią Sicińską  przewidującej uzgodnienie i wypłatę tak uzgodnionego wynagrodzenia za wykorzystywanie Jej dzieła.  WSSE  uchyliła się od uzgodnienia a następnie od wypłaty wynagrodzenia – przez co stało się koniecznym skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego.  Okoliczności  w  jakich dochodziło do wykonania  tego dzieła jak i innych prac przez  WSSE   na swoją rzecz są obecnie przedmiotem badania w postępowaniu sądowym  i z ich oceną należałoby się powstrzymać do czasu  jego  prawomocnego rozstrzygnięcia.

– honorarium jakiego dochodzi p. Maria Sicińska, niewątpliwie wysokie, zostało obliczone w oparciu o stosowane stawki wynagrodzeń  należne autorom dzieł stowarzyszonych w ZAIKS  i jest pochodną wielokrotnego wykorzystywania dzieła przez WSSE. Dość przypomnieć, iż w telewizji EDUSAT  – pozwana WSSE emitowała wykłady i filmy autorstwa p. Marii Sicińskiej przez wiele tygodni  codziennie i to po kilka razy – czerpiąc z tego szereg korzyści.

– przyczyny i okoliczności rozwiązania przez WSSE umowy o pracę z p. Marią Sicińską, aczkolwiek przywoływane przez WSSE w toczącym się sporze, nie mogą i nie mają  znaczenia dla oceny,  czy ktokolwiek może – bez stosownej umowy i zapłaty godziwego wynagrodzenia – korzystać z cudzej pracy  i cudzego dorobku.

Tak więc reprezentując p. Marię Sicińską w sporze z WSSE jestem głęboko przekonany o słuszności Jej roszczeń znajdujących pełne uzasadnienie w przytaczanych  przed Sądem argumentach i przepisach prawa.

Reklamy

Jak Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego kieruje się zasadą PLUS RATIO QUAM VIS

1 września 2004 r.

Józef WIECZOREK Kraków

ul. Mariana Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

UNIWERSYTET JAGIELLONSKI

SENAT

 

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego….

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
Możesz go zabić – narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.

Czesław Miłosz

W związku ze zbliżającym się początkiem nowego roku akademickiego informuję, że chciałbym wznowić moje wykłady i seminaria na UJ, które zostały brutalnie przerwane na mocy ‘prawa’ stanu wojennego w 1987 r. z pogwałceniem elementarnych praw człowieka (brak możliwości zaskarżenia do sądu !!!). Poczynania władz UJ i horrendalne oskarżenia (w tym o podszywanie się pod działalność w Solidarności !!!) w stosunku do mojej osoby nie zostały do tej pory udokumentowane, ani nie zostały poddane kontroli zewnętrznej – czego się domagałem.

Obecny stan rzeczy jasno wskazuje, że tylko władze UJ są władne w podjęciu decyzji o moim powrocie na uczelnie, podobnie jak jedynie władze UJ były władne w przeprowadzeniu haniebnej akcji wydalania mnie z uczelni, bez żadnych przyczyn merytorycznych.

W czasie mojej pracy na UJ uruchomiłem duży pakiet podstawowych przedmiotów (na wznowionych po długiej, stalinowskiej przerwie studiach geologicznych): wykładów, seminariów, zajęć terenowych, których nie byli w stanie prowadzić ‘najlepsi z najlepszych’ zatrudnieni na etatach ‘profesorów’.

Od 1978 r prowadziłem od 120 do ok. 200 godz. samych wykładów, których profesorowie nie byli w stanie merytorycznie realizować, ale byli w stanie oskarżać mnie o niechęć do dydaktyki i zapisywać na swoje konto sporą część mojej działalności w uczelni. Część zajęć prowadziłem bez wpisywania do pensum w ramach walki z systemem ogłupiania młodzieży akademickiej i jak sądzę te zajęcia miały istotne znaczenie dla zdyskwalifikowania mnie przez ‘profesorów’ i pozytywnej oceny mojej działalności przez studentów i moich wychowanków :

Rzecznik Dyscyplinarny :odejście dr. J.Wieczorka uważałbym za wielką stratę dla Uniwersytetu”, ‘świadectwo, które wystawiają dr J.Wieczorkowi jego młodsi koledzy, a także studenci jest takie, jakiego mógłby sobie życzyć każdy nauczyciel akademicki’

Studenci i wychowankowie: ‘dr Wieczorek uczył nas rzetelności i uczciwości naukowej oraz postaw nonkonformistycznego krytycyzmu naukowego..” „dr Józef Wieczorek był dla nas wzorem nauczyciela i wychowawcy”, „Pod jego wpływem geologia stała się dla jego wychowanków nie tylko przyszłym zawodem, ale życiową pasją”

Uformowałem największą ilość aktywnych naukowo absolwentów geologii (w tym profesorów) w ramach ‘negatywnego oddziaływania na młodzież akademicką ‘ jak mnie oskarżyła anonimowa do dnia dzisiejszego komisja bez podania jakichkolwiek podstaw merytorycznych.

W czasie mojej aktywności na uczelni prowadziłem wiele prac dyplomowych, opiekując się aktywnie magistrantami, ucząc ich rzetelności naukowej. Prace moich magistrantów często były recenzowane poza macierzystą uczelnią.

Realizowałem zatem w praktyce to co dopiero obecnie jej przedmiotem reformy (na razie werbalnej) rektorów KRASP, których wyprzedziłem o dobre ćwierć wieku. Nie może być tak, że coś co jest uważane za chwalebny element walki o poziom naukowy jednocześnie jest uważane za ‘negatywne oddziaływanie na młodzież’ tylko dlatego, że czyniłem to z własnej inicjatywny i braku lojalności do deprawujących młodzież akademicką poczynań ‘profesorów’.

Usunięcie mnie z uczelni miało istotny wpływ na ‘niebezpieczne osłabienie tempa pracy naukowej oraz rozwoju zwłaszcza młodszej kadry naukowej, obniżenie poziomu nauczania, nadszarpniecie więzi kadry nauczającej ze studiującą młodzieżą’ co Senat UJ niesłusznie wiąże z sytuacją ekonomiczną szkół wyższych. Wina jest wyłącznie po stronie władz uczelni, a nie po mojej, bo nie jest prawdą co twierdził pełnomocnik rektora na posiedzeniu Komisji Pojednawczej w 1990 r. , że to ja byłem kimś na kształt dyktatora uczelni ‘zmieniającym kierowników jak rękawiczki’. Żadnych funkcji kierowniczych, a tym bardziej dyktatorskich, w czasie pracy na uczelni nie pełniłem, jakkolwiek samodzielnie kierowałem podlegającymi mi zajęciami, procesem formowania studentów, samodzielną pracą naukową.

Wybitne zaciemnienie mojej działalności w uczelni przedstawił dla Senatu UJ w 1994 r. Dziekan BiNoZ Antoni Jackowski, członek Senatu UJ do dnia dzisiejszego, który za swoje nieuczciwości do tej pory nie stanął przed komisją dyscyplinarną, mimo że sprawę senatowi zgłaszałem!!! Władze uczelni i KRASP ogłaszają walkę z nieuczciwościami, tolerując jednakże, a nawet promując działania nieuczciwe, zamykając jednocześnie drzwi uczelni przed działaniami uczciwymi i nauczycielami mającymi doświadczenia w wykrywaniu i ujawnianiu nierzetelności naukowej, zarówno studenckiej, jak i profesorskiej.

Dokumenty w mojej sprawie w części zostały zniszczone, są nadal modelowane lub aresztowane, a władze uczelni przedkładają ‘prawo’ stanu wojennego nad Konstytucje III RP uniemożliwiając mi do nich dostęp. (Konstytucja III RP której jasno mówi: art.51/3’Kazdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych’. )

Poszukiwanie prawdy poprzez zamykanie jej w sejfach z punktu widzenia metodologii naukowej jest dyskwalifikujące i winno skutkować odejściem z uczelni dopuszczających się takiej nierzetelności. Za aprobatę takiej nieuczciwości, której rzecz jasna nie może wykazać program komputerowy PLAGIAT wykrywający jedynie nierzetelność najbardziej prymitywną, odpowiadają przede wszystkim władze uczelni. Jeśli uczelnia sama autonomicznie łamie Konstytucję, swój statut, niszczy prawdę i skazuje na śmierć zawodową członków społeczności akademickiej o odmiennej – od decydentów – orientacji intelektualnej i moralnej,  to taka uczelnia winna tracić autonomię swojego istnienia.

Zaznaczę, że w wyniku stosowania mojego personalnego programu nie miałem trudności w wykrywaniu i ujawnianiu nieuczciwości kadry akademickiej. Program ten jest bardziej skuteczny i obejmuje szerszy zakres nieuczciwości od programu komputerowego PLAGIAT, i gdyby go zastosowano w praktyce – zamiast niszczenia – nie byłoby obecnej skali deprawacji środowiska akademickiego. Zaznaczę, że moje protesty w sprawie deprawowania środowiska były przedmiotem dochodzeń rzecznika dyscyplinarnego. Ponieważ wykazał on, że wina leży nie po mojej, lecz po decydenckiej stronie – wyniki dochodzenia zaaresztowano.

Na okoliczność obchodów 600 – lecia zostało wydane historyczno-futurystyczne dzieło W.Zuchiewicz (red.) – Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1975-2000. Instytut Nauk Geologiczny, Kraków 1999, 152 str. w którym z mojej działalności w ING UJ nie zostało więcej niż 20 %. Mimo to fałszerze historii pracują na UJ, a uczelnia ogłaszająca konieczność walki z nieuczciwością – nieuczciwość promuje! Metoda zwalczania nieuczciwości za pomocą jej promowania z punktu widzenia naukowego jest nie do przyjęcia na żadnej uczelni. Takie uczelnie nie można klasyfikować do grupy uczelni akademickich. Sama liczba profesorów nie może być kryterium oceny wartości uczelni, natomiast liczba profesorów stosujących nieuczciwość w nauce, lub tworząca dla niej przyjazny klimat (np. przez chowanie głowy w piasek) może być natomiast kryterium oceny jej patologii.

Zgodnie z uchwałą KRASP z życia akademickiego winny być wyeliminowane zachowania mające znamiona wykroczeń przeciwko prawu i zasadom, jakimi powinno kierować się w swoim postępowaniu środowisko akademickie. Niestety te zachowania nie zostały wyeliminowane z życia UJ, a zostali wyeliminowani ci, którzy o taką eliminacje walczyli.

Po usunięciu mnie z UJ jako bezetatowiec prowadziłem badania mimo braku środków do życia (żarłem głównie kartofle, a nie było to w czasie okupacji hitlerowskiej czy sowieckiej, a tylko w czasie okupacji ‘profesorskiej’), wygłaszałem referaty naukowe na posiedzeniach PTG, aż do bezprawnego usunięcia mnie z tego towarzystwa przez klikę towarzysza A. Ślączki (po przedstawieniu planu naprawy PTG i autentycznym, demokratycznym wybraniu na delegata na Zjazd naukowy PTG).

Do dnia dzisiejszego pozbawiony jestem warsztatu pracy naukowej, co ma miejsce w okresie powszechnej wieloetatowości na uczelniach, nierzadko fikcyjnej, ale zagwarantowanej prawem ! Jest to hańba zarówno dla środowiska akademickiego, jak i dla organów nadzorczych, oraz dla stanowiących prawo.

Mojej ogromnej biblioteki naukowej, która służyła wszystkim, w tym do ‘psucia’ młodzieży akademickiej nie byłem w stanie zmieścić w moim małym mieszkanku 50m3 ( słownie 50 metrów sześciennych!). W części została zniszczona przez nieznanych sprawców. Moje zbiory naukowe w części wyniesione w kilku plecakach i przechowywane w maleńkiej łazience posłużyły mi do napisania kilku publikacji, część wywiozłem poza Kraków w celu ich ochrony przed akademickimi ‘poszukiwaczami prawdy‘, część została w ING UJ w piwnicach, gdzie jeszcze w 1995 roku widziałem zapory grożące śmiercią – tym, którzy te zbiory będą niszczyć (ktoś moich zbiorów bronił !).

O mojej aktywności naukowej świadczą publikacje w latach 90-tych wykonywane głównie hobbystycznie, przy nakładach (w ostatnich latach) z kieszeni podatnika – 0 zl (słownie – zero złotych polskich).

Działam aktywnie na rzecz normalności w nauce i edukacji jako inicjator Niezależnego Stowarzyszenia na Rzecz Nauki i Edukacji w Polsce i autor wielu już tekstów publicystycznych, docenianych zarówno przez profesorów z ekstraklasy światowej, jak i przez studentów.

W UJ chciałbym kontynuować moje badania geologiczne i paleontologiczne, oraz działalność edukacyjną, która cieszyła się niestety dużym uznaniem studentów oraz młodych pracowników UJ i jednocześnie nienawiścią ‘profesorów’. Mogę także zaoferować prowadzenie zajęć na temat niewłaściwych zachowań w środowisku akademickim (etyka akademicka, mobbing akademicki, dobre obyczaje w nauce i edukacji) w celu zrealizowania w praktyce uchwały KRASP (w sprawie zwalczania niewłaściwych zachowań w środowisku akademickim, 2004). Uważam, że zamiast walczyć m.in. ‘z promotorami, którzy z powodu natłoku zajęć zaniedbują magistrantów, nie czytają dokładnie ich prac i nie przykładają wagi do egzaminów magisterskich’ o wiele bardziej produktywne byłoby przywrócenie do pracy tych promotorów, którzy magistrantów nie zaniedbywali, którzy czytali dokładnie ich prace i przykładali wagę do egzaminów magisterskich, takich którzy do komisji egzaminującej przyszłych magistrów wprowadzali wykładowców z innych szkół. Od tego należałoby zacząć !!! co ja robiłem już przed ćwierć wiekiem, a czemu ‘gromada błaznów’ położyła kres ‘ na pomieszanie dobrego i złego’.

Moja działalność w uczelni winna przynieść pozytywne skutki w zakresie: przyspieszenia tempa pracy naukowej oraz rozwoju zwłaszcza młodszej kadry naukowej, a przede wszystkim podniesienia poziomu nauczania i zacieśnienia więzi kadry nauczającej ze studiującą młodzieżą. Najwyższy czas skończyć z fikcją naukową i edukacyjną na uczelni.

Pozytywna decyzja Senatu UJ oznaczałaby wejście na drogę powrotu do uniwersytetu rozumianego jako korporacja nauczanych i nauczających poszukujących razem prawdy, który obecnie zastępuje uniwersytet traktowany jako korporacja kasujących kasę (nierzadko za bubel edukacyjny) i kasujących dyplomy (nierzadko bez pokrycia).

Załączniki:

1 działalność edukacyjna

2. spis publikacji

3. wybrana publicystyka

PS. Ta sprawa ma ogólniejszy wymiar. Odzwierciedla przerażający poziom patologii środowiska akademickiego, bezwzględną walkę kast akademickich o dostęp do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego – przede wszystkim dla swoich, na podstawie kryteriów genetyczno-towarzyskich. Jest dowodem na trąd, który panuje nie tylko w pałacu sprawiedliwości, ale także w pałacu nauki i edukacji. Za taki stan rzeczy odpowiadają nie tylko autonomiczne władze uczelni, ale także odpowiedzialni za uchwalanie i utrwalanie obecnego systemu nauki i edukacji w Polsce. Autonomia uczelni, nie może oznaczać, że mamy do czynienia z państwem w państwie, w którym autokratyczne władze mogą z każdym pracownikiem i jego warsztatem pracy naukowej zrobić co tylko zechcą, bez żadnych konsekwencji, żądając przy tym poszanowania ich ‘autorytetu’ , lojalności, no i kasy – na swe poczynania nie podlegające kontroli.To skłania mnie do obywatelskiego poinformowania o istniejącym stanie rzeczy odpowiednie instancje.

Do wiadomości:

Prezydent RP

Minister Edukacji Narodowej i Sportu

Sejm RP

Senat RP

Rzecznik Praw Obywatelskich

KRASP

KRUN

RGSW

Rektorzy uniwersytetów

Parlament Studentów Rzeczypospolitej Polskiej

Józef Wieczorek

Kraków, 30.09.2004

Józef Wieczorek

Smoluchowskiego 4/1, 30-069 Kraków

Do członków Senatu UJ

W związku z pismem ZRP-0461/87/2004 z dnia 14 września o zdumiewającej treści podpisanym przez prof. W. Miodunkę – prorektora d/s polityki kadrowej i finansowej a stanowiącym odpowiedź na moje pismo do Senatu z dnia 1 września 2004 r. uważam za konieczne poinformowanie członków Senatu o istniejącym stanie rzeczy.

W moim piśmie deklarowałem wolę wznowienia wykładów na UJ, które zostały przerwane na mocy ‚prawa’ stanu wojennego. Znany mi jest Statut UJ w którym przeczytałem UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI ….., kontynuuje swe wielowiekowe dziedzictwo w służbie nauki i nauczania przez prowadzenie badań naukowych, poszukiwanie prawdy i jej głoszenie w poczuciu odpowiedzialności moralnej wobec Narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. W swojej działalności Uniwersytet kieruje się zasadą PLUS RATIO QUAM VIS.

Niestety jak wynika z mojej sprawy, którą dokumentuje m.in. liczna korespondencja z władzami uczelni, poszukiwanie prawdy przez jej chowanie w sejfach lub niszczenie jest błędną metodą i nie świadczy o poczuciu odpowiedzialności moralnej władz UJ wobec Narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. Brutalne usuwanie niewygodnych pracowników bez podania przyczyn merytorycznych i niszczenie ich warsztatów pracy stanowi zaprzeczenie zasady PLUS RATIO QUAM VIS.

Odnoszę wrażenie, że prorektor W. Miodunka słabo się orientuje w swoich i Senatu UJ obowiązkach stąd taka jego odpowiedź. Zgodnie ze statutem

§ 18

Władzami Uniwersytetu są Senat i Rektor.

§ 21

1. Senat powołuje stałe i doraźne komisje senackie.

2. Stałymi komisjami senackimi są w szczególności:

1) Komisja ds. Kadry Naukowej i Konkursów Profesorskich,

2) Komisja ds. Badań Naukowych i Aparatury,

3) Komisja Dydaktyczna

Zatem problem, który przedstawiłem (załącznik) jak najbardziej stanowi problem dla Senatu, gdyż dotyczy zarówno Kadry Naukowej, jak i Badań Naukowych oraz Dydaktyki, a przerasta on możliwości Rektora.

Jednocześnie informuję, że od Rektora UJ nie otrzymałem dostępu do najważniejszych dokumentów dotyczących mojej osoby co stanowi naruszenie Konstytucji III RP. Konstytucja gwarantuje bowiem każdemu prawo dostępu do dotyczących go dokumentów i zbiorów danych i zapewnia prawo do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą.

Ponieważ zachodzi uzasadnione podejrzenie co do możliwości popełnienia przez władze UJ przestępstwa polegającego na łamaniu zarówno elementarnych praw człowieka, jak i Konstytucji III RP, a także Statutu Uczelni oraz Akademickiego Kodeksu Wartości uchwalonego przez Senat UJ, uważam za stosowne poinformować wszystkich członków Senatu o tych faktach, aby nie było wątpliwości, że ktoś z senatorów UJ o tym nie wiedział. Podaję swoje namiary aby nie było wątpliwości, że ktokolwiek nie miał możliwości skontaktowania się ze mną w celu wyjaśnienia ewentualnych wątpliwości.

Józef Wieczorek,

ul. Smoluchowskiego 4/1,

30-069 Kraków

e-mail: jozef.wieczorek@interia.pl tel. 0609 659 124

www.geo-jwieczorek.ans.pl

(tam spis publikacji, publicystyki, działalności edukacyjnej)

Załączniki:

Moje pismo do Senatu UJ z dnia 1 września 2004 r.

Pismo ZRP-0461/87/2004

(jak rozumiem pozostałe pisma w mojej sprawie winny być dostępne Senatorom w archiwum UJ)

—————–

Spis członków senatu z 2004 r.  do których  skierowałem swoje pisma, przedłożone na dzienniku  podawczym w sekretariacie ogólnym UJ

Prof. dr hab. Franciszek Ziejka, Rektor

Prof. dr hab. Andrzej Chwalba,Prorektor UJ ds. dydaktyki

Prof. dr hab. Władysław Miodunka ,Prorektor UJ ds. polityki kadrowej i finansowej

Prof. dr hab. Karol Musioł,Prorektor UJ ds. rozwoju

Prof. dr hab. Maria Nowakowska ,Prorektor UJ ds. badań i współpracy międzynarodowej

Prof. dr hab. Marek Zembala,Prorektor UJ ds. Collegium Medicum

Prof. dr hab. Tadeusz Woś ,Wydział Prawa i Administracji

Dr hab. Włodzimierz Rydzewski, prof. UJ,Wydział Filozoficzny

Prof. dr hab. Piotr Kaczanowski ,Wydział Historyczny

Prof. dr hab. Halina Kurek, Wydział Filologiczny

Prof. dr hab. Marek Szymoński ,Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej

Prof. dr hab. Marek Jarnicki,Wydział Matematyki i Informatyki

Prof. dr hab. Leonard M. Proniewicz ,Wydział Chemii

Prof. dr hab. Szczepan Biliński,Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

Prof. dr hab. Jerzy Stachura,Wydział Lekarski

Prof. dr hab. Joanna Szymura-Oleksiak,Wydział Farmaceutyczny

Dr hab. Antoni Czupryna,Wydział Ochrony Zdrowia

Dr hab. Michał du Vall, prof. UJ ,Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej

Prof. dr hab. Wiesław Kozub-Ciembroniewicz ,Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych

Prof. dr hab. Kazimierz Strzałka ,Wydział Biotechnologii

Prof. dr hab. Jerzy Stelmach,Katedra Teorii i Filozofii Prawa

Prof. dr hab. Maria Szewczyk ,Katedra Prawa Karnego

Mgr Marcin Spyra ,Katedra Prawa Gospodarczego Prywatnego

Prof. dr hab. Józef Lipiec ,Instytut Filozofii

Prof. dr hab. Edward Nęcka ,Instytut Psychologii

Dr Janusz Płazowski ,Instytut Filozofii

Prof. dr hab. Adam Małkiewicz ,Instytut Historii Sztuki

Prof. dr hab. Maciej Salamon ,Instytut Historii

Dr Piotr Wróbel ,Instytut Historii

Prof. dr hab. Julian Kornhauser ,Instytut Filologii Słowiańskiej

Prof. dr hab. Jan Michalik ,Instytut Polonistyki

Dr Grażyna Królikiewicz ,Instytut Polonistyki
Prof. dr hab. Krzysztof Królas
,Instytut Fizyki

Prof. dr hab. Jerzy Szwed ,Instytut Fizyki

Dr Halina Hrynkiewicz, Instytut Fizyki

Prof. dr hab. Andrzej Pelczar ,Instytut Matematyki

Prof. dr hab. Paweł Idziak,Instytut Informatyki

Dr Jerzy Szczepański, Instytut Matematyki

Prof. dr hab. Roman Dziembaj,Zakład Chemii Nieorganicznej

Prof. dr hab. Piotr Petelenz ,Zakład Chemii Teoretycznej

Dr Agnieszka Czarny,Zakład Chemii Organicznej

Prof. dr hab. Antoni Jackowski ,Instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej

Prof. dr hab. Adam Zając,Instytut Botaniki

Dr Zbigniew Tabarowski,Instytut Zoologii

Prof. dr hab. Wiesław Pawlik ,Katedra Fizjologii

Prof. dr hab. Tadeusz Popiela,I Katedra Chirurgii Ogólnej

Dr Teresa Pawlik, Katedra Chorób Wewnętrznych i Gerontologii

Prof. dr hab. Jerzy Brandys,Katedra Toksykologii

Dr hab. Renata Jachowicz, prof. UJ,Katedra Technologii Postaci Leku i Biofarmacji

Dr Krzysztof Kmieć,Katedra Farmakognozji

Prof. W. Cezary Włodarczyk,Instytut Zdrowia Publicznego

Dr hab. Janusz Otfinowski,Klinika Rehabilitacji

Dr Ewa Wilczek-Rużyczka,Instytut Pielęgniarstwa

Prof. dr hab. Emil Orzechowski,Instytut Spraw Publicznych

Prof. dr hab. Stanisława Surdykowska ,Instytut Zarządzania

Dr Czesław Noworol,Instytut Zarządzania

Prof. dr hab. Andrzej Mania ,Instytut Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych

Prof. dr hab. Lucjan Suchanek,Instytut Studiów Regionalnych

Prof. dr hab. Wojciech Froncis,Zakład Biofizyki

Prof. dr hab. Juliusz Pryjma,Zakład Mikrobiologii i Immunologii

Dr Tomasz Pan, Zakład Biofizyki

—————-

UWAGA: Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem  żadnej odpowiedzi od któregokolwiek senatora UJ !  co jasno  wskazuje co ci senatorowie i ich wyborcy,  sobą reprezentują i jak jest przestrzegane prawo w III RP.