cz.2 – OSKARŻAM AKADEMIĘ EKONOMICZNĄ w Krakowie

Stanisław Gniadek – OSKARŻAM AKADEMIĘ EKONOMICZNĄ w Krakowie -cz.2

Szczegółowy opis przesłuchań świadków.

Świadek Ryszard Dyoniziak.

Jako pierwszy miał być przesłuchiwany prof. dr hab. Ryszard Dyoniziak, profesor socjologii, wieloletni kierownik Zakładu Socjologii w AE, w którym przepracowałem 14 lat, w tym 10 lat na stanowisku adiunkta. R. Dyoniziak nie wiedząc jaki będzie miał charakter przesłuchania, mimo trzechkrotnego wezwania nie pojawił się w IPN. Pojawił się dopiero pod groźbą dostawienia go przez Policję w dniu 21 września 2006 roku, po zebraniu informacji o nader łagodnym przebiegu przesłuchań prok. Grądzkiego od innych wcześniej przesłuchiwanych. Po szerokim i szczegółowym przedstawieniu swoich zalet intelektualno-moralnych, podał prokuratorowi cały szereg kłamstw tyczących naszych wzajemnych relacji w Zakładzie Socjologii. Przeglądając jego zeznania właściwie nie ma ani jednego zdania prawdziwego, poza -co nie jest zbyt pewnym – datą urodzenia i miejscem zamieszkania. I tak np. z Prot. Przesłuchań nikt się nie dowie, że jego promotorstwo mojego doktoratu odbyło się bez przeczytania przez niego mojej pracy, że nigdy nie odbyła się żadna dyskusja na jej temat, poza pewnym incydentem w Parku Szczawnickim, gdzie w obecności dr Pacholskiego prof. Dyoniziak wypowiedział kilka tzw. dowcipów na temat mojego doktoratu. Nikt również nie będzie wiedział, że mój doktorat broniony na UŚ w Katowicach, na skutek fatalnych notowań Dyoniziaka w UŚ, który po moim zakończeniu obrony został wydalony z UŚ, padł na Radzie Wydziału. Że dopiero obrona Dyr. Inst. Socjologii UŚ prof. Mrozkowej, która zarzuciła Radzie, „że można zniecierpieć Dyoniziaka, ale wara im ode mnie, ” spowodowała, że po tej reprymendzie Rada w ponownym głosowaniu nadała mi tytuł doktora. Nikt też nie będzie wiedział, że wszystkie egzaminy związane z doktoratem, tj. filozofię i socjologię zdałem na piątki, z wpisem do protokołu prof. UŚ, Jacka Wodza, że mój egzamin był na wyjątkowo wysokim poziomie.

Z zeznań Dyoniziaka wynikałoby, że cały mój doktorat to wyłącznie jego zasługa. Jeśli dodam, że podczas pierwszego spotkania z prof. Mrozkową, Ona sądząc, że jestem jego alter ego nie podała mi na przywitanie ręki, to Czytelnik zrozumie co mi to wróżyło. Prof. Mrozkowa radykalnie zmieniła zdanie o mnie po wysłuchaniu mojej obrony pracy, stąd Jej obrona mnie na Radzie. . .

Dyoniziak kłamał w sposób chytry i zarazem patologiczny. Zmierzał bowiem do wykazania, że ja z różnych powodów, m. in. słabego zdrowia nie nadawałem się na nauczyciela akademickiego. Kłamstwo to było o tyle naiwne, że ja przez kilkanaście lat pracy na AE nigdy nie chorowałem . Kłamał mówiąc o mojej niewydolności naukowej, podczas gdy wielokrotnie przedstawiałem mu swoje artykuły obcinane przez cenzurę, co wykazywałem przed Komisją E. Łukawera. Kłamał mówiąc, że nie interesowało go moje wystąpienie z PZPR, a byłem wówczas I sekr. OOP na naszym Wydziale, i co spowodowało odejście z partii prawie wszystkich studentów AE. Kłamał, albowiem podczas awantury o moje wystąpienie, użył niezwykłego argumentu, że ja udaremniam politykę Breżniewa w Moskwie. Jego presja wobec innej pracownicy Zakładu dr Krystynie Iwanickiej spowodowała odebranie z powrotem przez nią legitymacji, oraz jej wstyd i sromotę w środowisku studenckim.

Dyoniziak bezczelnie kłamał, mówiąc o jego pomocy w mojej pracy habilitacyjnej . Przedstawiłem prokuratorowi dokument, który miał mi pomóc w zbieraniu materiałów do pracy habilitacyjnej . pt. „Socjologiczne problemy przedwczesnych emerytur”, który to problem był jednym z najważniejszych w kończącej się gospodarce kraju /rok 1983/. Zgody na pracę habilitacyjną i pomocy Instytutu nie otrzymałem nigdy.

Szczytem hipokryzji i zakłamania było jego zeznanie, że nie orientował się w szczegółach mojego zwolnienia dyscyplinarnego, podczas gdy to on właśnie był jego inicjatorem z polecenia jak się później okazało władz partyjnych i SB.

Ponieważ jego kłamstwa to każda linijka tekstu Przesłuchań, więc ograniczę się do najbardziej spektakularnych. Otóż Dyoniziak podaje, że mój krytyczny artykuł w TP ukazał się w r. 1986, a jego pismo do Rektora w sprawie zwolnienia mnie z pracy było wysłane kilka miesięcy wcześniej, a zatem przed powstaniem konfliktu w Zakładzie. Otóż ten koronny argument to kolejne kłamstwo Dyoniziaka. Artykuł o poziomie podręczników płodzonych przez spółkę Dyoniziak, Mikułowski – Pomorski, uczonych AE, tak niemiłosiernie skrytykowany przez Kisiela w oparciu o materiały przesłane mu przeze mnie ukazał się w TP w roku 1984. , a więc po nabraniu rozgłosu w całej Polsce. Stąd zemsta Dyoniziaka. I ostatnie haniebne kłamstwo profesora. Mianowicie, że się ucieszył, gdy Rada SZSP wniosła o nadanie mi Nagrody Ministra za Dydaktykę. Prawda była jakże odmienna. Mianowicie studenci  z Rady zatelefonowali do mnie ze swego Biura mówiąc o niezwykłym wydarzeniu, tj. że w ich pomieszczeniu goszczą prof. Dyoniziaka, który aktualnie urządza im chamską awanturę o to, że wytypowali mnie do Nagrody Ministra, co wg niego jest ingerencją w sprawy kadrowe jego Zakładu. Za moją poradą  studenci wyrzucili prof. Dyoniziaka za drzwi.

Tych kilka uwag o kłamstwach profesora socjologii, nauczyciela i wychowawcy kilku pokoleń studentów podczas procesu sądowego, a więc w warunkach szczególnie znaczących dla ustalania prawdy, dowodzi z jaką kreaturą mamy do czynienia. Przypadek ten będzie znakomitym przykładem w moich dalszych rozważaniach nad głęboko zdemoralizowanym środowiskiem naukowym AE i innych uczelni Krakowa.

Reklamy

cz.1 – OSKARŻAM AKADEMIĘ EKONOMICZNĄ w Krakowie – Wstęp

STANISŁAW GNIADEK

OSKARŻAM AKADEMIĘ EKONOMICZNĄ w Krakowie

MOTTO: Nie bój się wrogów, w najgorszym razie mogą cię zabić. Nie bój się przyjaciół, w najgorszym razie mogą cię zdradzić. Strzeż się obojętnych-nie zabijają i nie zdradzają, ale za ich milczącą zgodą mord i zdrada istnieją na świecie.

/w: Marian Mazur 1970 Historia naturalna polskiego naukowca/

KRAKÓW 2008.

Słowo wstępne.

W dniu 26 czerwca 2006 roku zostało wydane postanowienie o wszczęciu śledztwa przez IPN – Komisję ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu przeciwko Akademii Ekonomicznej w Krakowie oskarżonej o to ,że w sposób złośliwy i uporczywy naruszyła moje prawa pracownicze poprzez niezasadne wszczęcie postępowania dyscyplinarnego i zwolnienie mnie z pracy.

Osobami podlegającymi procedurze przesłuchania w roli świadków byli:

1. Prof.dr hab. Ryszard Dyoniziak

2.    -„-       Czesława Żuławska

3.    -„-       Leszek Kałkowski

4.    -„-       Stanisław Lis

5.    -„-       Jan Targalski

6.    -„-       Jan Szpak

7.    -„-      Jerzy Hausner

Moją pierwszą część pracy opisującej Akademię Ekonomiczną pt. „Anatomia przestępstw uczelnianych, czyli być adiunktem krakowskiej Akademii Ekonomicznej”, zakończyłem Protokołami Przesłuchań prof. AE przez prokuratora P. Grądzkiego, oraz moim zażaleniem na umorzenie Śledztwa dokonanym przez tegoż prokuratora.

W Zażaleniu stwierdziłem że:

1 .Kategorycznie i w pełni odrzucam postanowienie w żadnym stopniu nie odzwierciedlającym istotę i przyczyny krzywdy jaką mi wyrządziła komisja dyscyplinarna  AE.

2 .Postanowienie w rażący sposób odbiega od Postanowienia podjętego w tej sprawie przez Ministerialną Komisję Dyscyplinarną , która w pełni uniewinniła mnie od zarzutów KD AE.

3. Śledztwo było prowadzone nierzetelnie i tendencyjnie, co przejawiało się w odbieraniu mi przez prokuratora prawa do zadawania pytań świadkom, które były decydujące w wyjaśnianiu przestępczej działalności świadków wobec Narodu jak i wobec mnie/casus premiera Hausnera i Dyoniziaka /

Treść:

1. Szczegółowy opis przesłuchań członków Komisji Dyscyplinarnej AE, przez Komisję Ścigania Zbrodni p-ko Narodowi Polskiemu w roku 2006.

a. Przesłuchanie R. Dyoniziaka

b.  Przesłuchanie L. Kałkowskiego

c. Uwagi o rektorze AE J .Altkornie

d. Przesłuchanie St. Lisa

e.   Przesłuchanie J. Hausnera

f. Przesłuchanie Cz. Żuławskiej

g.   Przesłuchanie J.Szpaka

h.   Przesłuchanie J.Targalskiego

2. Rola i znaczenie R .Dyoniziaka w funkcjonowaniu Zakładu Socjologii w AE.

3. Wykaz funkcjonariuszy SB w AE.

4. Kalendarium wydarzeń.

5. Spis dokumentów / listy, pisma /.

6. Podziękowania dla osób wspierających Autora w ciężkich chwilach.

7. Uwagi końcowe.

————-

Szczegółowy opis przesłuchań świadków.

Przesłuchania dokonywały się w każdy poniedziałek o g. 10 00, począwszy od dnia 21 sierpnia 2006 roku w siedzibie IPN w Krakowie przy ul. Reformackiej 3. Przesłuchiwał prok. lPN Piotr Grądzki, w roli oskarżyciela posiłkowego występował dr Stanisław Gniadek. Oskarżycielowi posiłkowemu przysługiwało prawo nagrywania przesłuchania zarówno głosu jak i obrazu jednak z braku aparatury nie skorzystałem z tego prawa, sądzac, że protokołowanie przesłuchania przez prok. Grądzkiego będzie wystarczaj ąco rzetelne. Był to mój poważny błąd.

cd. nastąpi

Czerwony smok pożera nie swoje dzieci

Tekst oryginalny: CZERWONA NAGONKA NA NAUKOWCA, autor : Piotr Jacyszyn . Tekst opublikowany na portalu Niezalezna.pl dnia 17-09-2008  Zamieszczony na tej stronie za zgodą Redakcji portalu. 

Czy prowadząc szkołę językową można stać się ofiarą potkomunistycznej nagonki? Okazuje się, że tak. Przekonała się o tym dr Maria Sicińska – wybitny pedagog i naukowiec. Padła ofiarą nagonki, której przewodzi profesor Wojciech Pomykało – niegdyś etatowy pracownik „Trybuny Ludu”, członek rzeczywisty moskiewskiej Akademii Nauk Pedagogicznych i Społecznych w Moskwie, w czasach PRL gorliwy wyznawca ideologii marksizmu i leninizmu.

Doktor Maria Sicińska jest naukowcem, nauczycielem metodykiem i pedagogiem. Specjalistą w zakresie nauczania języków obcych dla dzieci z ADHD. Jej kariera nabierała znacznego rozpędu i jeszcze kilka lat temu nic nie wskazywało, że obecnie, w wyniku walki sądowej z jej niedawnymi zwierzchnikami na uczelni, znajdzie się w tragicznym położeniu życiowym. Jej prywatna szkoła językowa stała się solą w oku dla kadry Wyższej Szkoły Społeczno – Ekonomicznej w Warszawie. Kadry, opanowanej przez eseldowski beton. Pani doktor znalazła się na krawędzi bankructwa, dawni koledzy – naukowcy się od niej odwrócili, w wyniku stresu – nabawiła się choroby układu krążenia.

Sicińska wciąż jest jednak dobrej myśli, liczy na to, że sprawiedliwość w końcu zatriumfuje. Nawet, gdy cena za to okaże się bardzo wysoka.

Wysokie kwalifikacje

Nigdy nie miała nic wspólnego z polityką, ale miała nieszczęście, na początku obecnej dekady, związać się z Wyższą Szkołą Społeczno-Ekonomiczną (WSSE) w Warszawie. Jest to – wbrew nazwie – uczelnia bardzo polityczna, poprzez osobę jej założyciela i wielu wykładowców, bardzo aktywnych, często przez kilka dziesięcioleci, na rzecz nauki marksistowsko-leninowskiej tak hołubionej w PRL.

Dr Sicińska to znana i cenioną specjalistka od nauczania dzieci i młodzieży z ADHD (złożyła rozprawę habilitacyjną w Katedrze Języków Specjalistycznych Uniwersytetu Warszawskiego nt.: „Nauczanie języków obcych dzieci i młodzieży z zespołem ADHD, ADD, dysleksją i dysgrafią”). Była stypendystką uczelni amerykańskich. W 2001 r., po obronie doktoratu z metodyki nauczania języków obcych w Instytucie Filologii Angielskiej UAM w Poznaniu oraz i po opatentowaniu swojej autorskiej metody nauczania dla osób dorosłych, za namową prof. Jacka Fisiaka, podjęła pracę we wspomnianej WSSE w Warszawie. Jej założycielem i ówczesnym właścicielem był prof. Wojciech Pomykało. To on, przez kolejnych kilka lat stał się jej pracodawcą. Zaś od lat dwóch jest osobą, z którą Sicińska toczy wciąż nierozstrzygnięte boje w sądzie.

Naukowiec na froncie ideologicznym

Prof. Wojciech Pomykało jest członkiem rzeczywistym Akademii Nauk Pedagogicznych i Społecznych w Moskwie oraz członkiem rzeczywistym Międzynarodowej Akademii Kadrowej w Kijowie. Jak sam o sobie pisze w oficjalnym życiorysie na stronach internetowych WSSE, łączył działalność praktyczną w aparacie politycznym PZPR z pracą dydaktyczno-naukową. Był przez dziesiątki lat etatowym publicystą „Trybuny Ludu”, a także redaktorem naczelnym „Oświaty i Wychowania”, pisma dla PRL-owskich nauczycieli, pełnego dyskusji programowych nt. procesów wychowawczych młodzieży w duchu socjalizmu. Autorem takich dzieł, jak choćby to o stosunku Piusa XII do Niemiec hitlerowskich („Ojciec chrzestny faszyzmu”, LSW, 1955 r.), „Kościół milczenia” (Książka i Wiedza, 1967 r.), „10 razy o problemach laicyzacji” (KiW, 1971 r.), „Socjalistyczna strategia wychowawcza” (Wyd. MON, 1972 r.) czy „Kształtowanie ideału wychowawczego w PRL w latach 1944-1977”, KiW, 1977 r. (będącej podstawą pracy doktorskiej późniejszego profesora). 

Marksistowska kadra WSS-E

Wśród czołowej kadry naukowej WSS-E znajdują się takie tuzy nauki, zaliczane w PRL – podobnie jak Pomykało – do czołowych pracowników tzw. frontu ideologicznego, jak prof. Mieczysław Michalik, b. rektor Wojskowej Akademii Politycznej, prof. Kazimierz Żygulski, w stanie wojennym minister kultury, a także prof. Oleg Bogomołow (w latach 1969-1998, dyrektor Instytutu Międzynarodowych Studiów Ekonomicznych i Politycznych Akademii Nauk ZSRR (później Rosji). Zaś współpracują m.in. prof. Wiesław Iskra (autor m.in. Ekonomii politycznej socjalizmu, wyd. WSNS przy KC PZPR, 1973 r.) czy marksista i wciąż aktywny ideolog SLD Stefan Opara, jeden z czołowych wykładowców Akademii Nauk Społecznych przy KC PZPR.

Zrobione – nie zapłacone

Zadaniem młodej pani doktor było stworzenie autorskiego programu telewizyjnego do nauczania języka angielskiego. W 2002 r. przez siedem miesięcy Maria Sicińska pracowała nad stworzeniem tego programu. Jak wspomina, była wówczas autorką scenariusza, współpracowniczką wybranego studia filmowego MM, czasami montażystką, a także lektorką i konsultantką. Powstało wówczas 20 odcinków filmów z kursem językowym. Za tę pracę otrzymała zaledwie 7400 zł brutto. Sicińska zgodziła się na te warunki, bowiem umowa zawierała klauzulę, że z tytułu emitowania jej kursu będzie miała wypłacane tantiemy. I tak, na emisję w telewizji EDUSAT (specjalizującej się w emisji programów oświatowych), udzieliła dodatkowo licencji, za którą miała otrzymywać osobne honoraria. 

Jej autorski program był emitowany, filmy wykorzystywane, a zapłaty jakoś ciągle nie było. Gdy Maria Sicińska zaczęła się upominać o swoje pieniądze, wpierw usłyszała, że musi jeszcze dodatkowo napisać podręcznik oraz stworzyć kolejne 60 odcinków kursu, które prof. Pomykało zamierzał sprzedawać. Nakręciła więc je, a także napisała podręcznik. Jednak zamiast spodziewanych zaległych tantiem, których wysokość wycenili później specjaliści z ZAIKS-u na ponad 3 mln zł, otrzymała wymówienie z pracy z powodu likwidacji stanowiska pracy. 

„Okręt flagowy” WSSE

Było to o tyle zaskakujące, że – jak sama wspomina – w ciągu bez mała czterech lat pracy na WSSE stała się bez mała „okrętem flagowym” uczelni również, a może przede wszystkim, na arenie międzynarodowej. M.in. jako prelegentka – autorka programu edukacyjnego do nauczania języka angielskiego dla osób dorosłych wg. własnej metody nauczania, na konferencji w Senacie RP, prowadzonej pod auspicjami wczesnego wykładowcy WSSE, pierwszego jej rektora, a w owym czasie SLD-owskiego marszałka senatu, prof. Longina Pastusiaka  (kolejna skamielina PRL-owskiej nauki!). Na owej konferencji program prezentowany był założycielowi Open University w Londynie, gościowi honorowemu konferencji, Neilowi Costello. 

Oddajcie ponad trzy miliony!

W 2005 r., pokrzywdzona przez Pomykałę Sicińska skierowała do prokuratury doniesienia o popełnieniu przestępstwa – oszustwa przez jej byłego pracodawcę. Sprawa dotycząca prof. Pomykały prowadzona jest przed Sądem Okręgowym w Warszawie, w Wydziale Cywilnym. Pozew został ostatecznie złożony w połowie 2006 r. Sprawa jasna i prosta z punktu widzenia prawa, w obliczu walki ze środowiskiem polityczno-edukacyjnym, ze skorumpowanym światem ludzi w polskiej edukacji zamieniła się w życiowy dramat Sicińskiej. 

„Trudności proceduralne”

Już przebieg sprawy w sądzie budził wątpliwości co do chęci szybkiego jej wyjaśnienia przez sędziów. Odraczano kolejne rozprawy zasłaniając się możliwościami technicznymi sądu, który nie mógł zapoznać się, ze zrealizowanym przez Sicińską programem. Na pierwszej rozprawie zażądano zastąpienia kaset z nagraniami, materiałem w formie DVD. Na kolejnej po dostarczeniu materiałów DVD poproszono o scenariusze do wszystkich filmów. A kiedy i to życzenie sądu zostało spełnione orzekł on, że jednak woli obejrzeć filmy i ponownie rozprawę odroczył. Przy kolejnej rozprawie rozpoczęto zapoznawanie się z materiałem, ale z braku głośników na sali sądowej poddano w wątpliwość czy materiał na pewno jest przygotowany po angielsku. Tego typu „trudności proceduralne” trwały łącznie osiem miesięcy. Obecnie sprawa cały czas jest w toku – wciąż w pierwszej instancji. Prawdopodobnie nie zostanie zakończona w tym roku. W razie odwołania się którejś ze stron od wyroku sąd drugiej instancji może go utrzymać w mocy, zmienić albo uchylić i przekazać do sądu pierwszej instancji do ponownego rozpoznania. W tej sytuacji sprawa zaczyna się od nowa. Oczywiście możliwa jest też następnie kasacja. A to kolejne miesiące jeżeli nie rok.

Know-How

Na tym niestety nie kończą się problemy dr Marii Sicińskiej. Po odejściu z WSSE w 2005 r. założyła ona własną szkołę języków obcych „Know-How” na warszawskim Ursynowie. Uzyskała wszelkie wymagane zgody z MEN i podjęła pracę. Niedługo potem jednak okazało się, że w Kuratorium Oświaty w Poznaniu zginęły dokumenty zezwalające jej na prowadzenie szkoleń. Wkrótce potem została rozpętana internetowa nagonka na Sicińską: w krótkim czasie pojawiły się dziesiątki wpisów anonimowych osób, oskarżających ją, że nie ma żadnego wyższego wykształcenia. Na organizowanych przez nią kursach i szkoleniach pojawiały się osoby, które wyrażały swe niezadowolone, że kurs prowadzi szkoła „podejrzanej” o malwersacje osoby. Posypały się żądania natychmiastowego zwrotu wpłaconych pieniędzy na kursy i szkolenia, zrywano umowy pod pretekstem rzekomej „złej opinii” itd.

To wszystko zachwiało kondycją finansową firmy Sicińskiej, tym bardziej, że pierwsze żądania finansowe właścicielka natychmiast spłaciła, ponosząc przy tym olbrzymie straty, których nie sposób było uniknąć (chociażby takich jak opłacone, a nie wykorzystane sale wykładowe). 

Nie wszyscy spłaceni

Pretensje kolejnych zatrudnianych lektorów, jak i zwykłych kursantów, Maria Sicińska spłacała ratami. Mimo to część „wierzycieli” zaczęło składać donosy na policję, że zostali okradzeni przez właścicielkę szkoły. Wszystkie te osoby znalazły się natychmiast pod prawnicza opieką wpływowego w kierownictwie SLD, byłego szefa Kancelarii Sejmu za czasów rządów Millera, b. przewodniczącego rady nadzorczej spółki naftowej PERN „Przyjaźń” i nieoficjalnego kandydata SLD na prezydenta Warszawy w 2002 r., mec. Krzysztofa Czeszejko-Sochackiego. 

Obecnie prowadzone są cztery postępowania (dwa w sądzie, dwa w prokuraturze) przeciwko Marii Sicińskiej, które faktycznie dotyczą tego samego jednego zdarzenia. Otóż, posiadając w maju 2006 r. akredytację stołecznego kuratorium oświaty dr Sicińska przeprowadziła – w oparciu o pisemną zgodę szefa wydziału kształcenia ponadgimnazjalnego i ustawicznego, Romana Henicza – kurs z tzw. „dodatkowego naboru”, i – co za tym idzie – nastąpiło przedłużenie terminów realizacji tych szkoleń. Jak się później okazało kuratorium ową zgodę dyr. Henicza …zagubiło. W październiku 2006 r. zakwestionowało istnienie dokumentu. Urzędnicy kuratorium informowali później telefonicznie absolwentów kursów Sicińskiej, że zostali przez nią „oszukani”. Już sam fakt, że urzędnicy państwowego urzędu nazywali dr Sicińską, osobę niekaraną, „oszustką” stanowi przestępstwo zniesławienia i oszczerstwa (paragraf 212 kk). W powyższej sytuacji, nie czekając na zamknięcie kontroli placówki, postawiono Sicińskiej zarzuty i w tempie tym razem w ekspresowym tempie sprawę skierowano do sądu.

Zniszczenie dorobku

Stworzenie atmosfery przestępstwa i domniemania winy spowodowało całkowite zniszczenie  dorobku naukowego dr Marii Sicińskiej w Polsce i postawiło jej firmę trzykrotnie w stan zagrażający płynności finansowej, co z kolei odbiło się negatywnie na stosunkach z pracownikami – wpłynęły od nich dwa zgłoszenia do sądu pracy przeciwko właścicielce „Know-How”. Obecnie placówka ta działa w bardzo ograniczonym zakresie, pozwalającym doktor Sicińskiej na jej utrzymanie. W ciągu ostatniego roku spłaciła ona ok. 70-80 tys. zł należności firmy w stosunku do osób dochodzących swoich, nie zawsze uzasadnionych, roszczeń (na dziś pozostaje jeszcze do spłacenia około 30 tys. zł). 

Kosztem zdrowia

W tej sytuacji Sicińska zmuszona została do sprzedaży swojego mieszkania i samochodu, aby opłacać bieżące wydatki i rosnące zadłużenie. Jej stan zdrowotny równocześnie ulegał pogorszeniu, była hospitalizowana z powodu problemów z sercem, pozostaje do dzisiaj pod ścisłą kontrolą lekarza ze względu na nadciśnienie. 

Akcja pomówień wobec Sicińskiej jest stale prowadzona m.in w internecie. Ostatnio także przedstawiciele firmy windykacyjnej Primus zaczęli nachodzić właścicielkę „Know-How” w miejscu jej zamieszkania, stosując przy tym groźby karalne i posługując się metodą szantażu.

W tym zakresie dr Sicińska złożyła zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury na Mokotowie w sierpniu 2008 r. Jednak nikt z prokuratury do tej pory nie podjął żadnych działań. Brak jakiejkolwiek reakcji na to zawiadomienie ze strony organów ścigania dziwnie koresponduje z poprzednimi (zawsze odmownymi) rozstrzygnięciami prokuratury w zakresie składanych zawiadomień o popełnieniu przestępstw przez prof. Pomykałę. Dla jej stanowiska symptomatyczne jest zwłaszcza stwierdzenie: „prokuratura nie zamierza prowadzić postępowania przeciwko prof. Pomykale bowiem on jedynie nie wywiązał się z obowiązku zapłaty wynagrodzenia wynikającego z zawartej umowy”. A to „jedynie” dotyczy kwoty ponad 3 mln zł wyliczonej wg. najniższych stawek ZAIKS-u. 

Piotr Jacyszyn

————————————————————————-

mec. Janusz Siemieński, adwokat zajmujący się sprawami WSS–E w Warszawie, m.in. reprezentant prawny tej uczelni w procesie jej wytoczonym przez Marię Sicińską:

1/ Istotnie WSSE własnym staraniem i na własny koszt dokonało nagrań lekcji języka angielskiego wg tekstów przygotowanych przez P. Sicińską. Były to krótkie scenki rodzajowe dotyczące np. wizyty w sklepie czy też przygotowywania posiłków w kuchni. Otrzymała ona za to wynagrodzenie zgodne z pisemną umową. Pani Sicińska z własnej inicjatywy, ułatwiając sobie w ten sposób pracę podczas prowadzonych przez siebie (oczywiście opłaconych) lekcji emitowanych przez TV Edusat do studentów WSSE (podstawowa forma kształcenia stosowana przez uczelnię) wykorzystywała w miejsce „żywego słowa” nagrane uprzednio za środki WSSE krótkie filmy przedstawiające wyżej wymienione scenki rodzajowe. Nadmieniam, że wszyscy wykładowcy zatrudnieni przez WSSE przy prowadzeniu emitowanych następnie lekcji posługują się własnymi książkami, skryptami notatkami itd., które stanowią ich własność intelektualną samodzielnie decydując o kształcie wykładu i zakresie wykorzystania własnych dzieł w rozumieniu ustawy. Nikt z setek wykładowców zatrudnionych przez WSSE nie wpadł na pomysł żądania z tego tytułu dodatkowego, odrębnego wynagrodzenia. Nie są znane mi „fakty” obiecywania P. Sicińskiej dodatkowych tantiem ani honorariów za emisję jej lekcji, w których wykorzystywała w/w nagrania.

2/ Nie są znane mi sytuacje, w których P. Sicińska byłaby zmuszana do kręcenia i montażu dodatkowych odcinków, czy też pisania podręcznika. Sądzę, że gdyby miało to miejsce P. Sicińska z pewnością podniosłaby tę okoliczność w licznych pismach procesowych, a takiej sytuacji jako pełnomocnik procesowy WSSE nie przypominam sobie. P. Sicińska rozstając się z uczelnią wytoczyła jej kilka procesów sądowych o rzekomo należne Jej wynagrodzenie. Wszystkie jej roszczenia zostały przez Sąd oddalone prawomocnymi wyrokami. Jednym z powodów rozstania się uczelni z P. Sicińską była ocena jej pracy jako nauczyciela akademickiego wystawiona jej przez studentów w rankingu przeprowadzonym przez renomowany instytut. Zajęła tam na stu kilkudziesięciu ocenianych wykładowców – o ile pamiętam – przedostatnie miejsce jako jeden z najgorszych nauczycieli w historii WSS-E.

3/ Nie wiem, kto wyliczył „honorarium” P. Sicińskiej na kwotę ponad 3 mln zł. Zdaniem WSS-E roszczenia P. Sicińskiej są bezzasadne co jak sądzę zostanie przyznane przez sąd w toczącym się procesie. Istotnie przedstawiciele uczelni byli kilkakrotnie przesłuchiwani w ciągu ostatnich dwóch lat przez policję na skutek doniesień P. Sicińskiej. Z tego co wiem organy ścigania po wysłuchaniu wyjaśnień przedstawiciela uczelni odmówiły dalszego prowadzenia postępowania. W każdym razie nic mi nie wiadomo, aby postępowania takie toczyły się w dalszym ciągu.

———————

Mec. Jacek Wolański pełnomocnik Marii Sicińskiej: W odpowiedzi na Państwa pytania dotyczące toczącego się sporu pomiędzy p. Marią Sicińską  a  WSSE – jako jej pełnomocnik w omawianym sporze – uprzejmie informuję, że:

– przedmiotem sporu jest roszczenie p. Marii Sicińskiej z tytułu należnego Jej wynagrodzenia z tytułu wykorzystywania przez stronę pozwaną tj. WSSE – objętych  ochroną –   praw autorskich.   Niewątpliwie  roszczenie dochodzone przed Sądem Okręgowym w Warszawie znajduje źródło w umowie zawartej przez WSSE z p. Marią Sicińską  przewidującej uzgodnienie i wypłatę tak uzgodnionego wynagrodzenia za wykorzystywanie Jej dzieła.  WSSE  uchyliła się od uzgodnienia a następnie od wypłaty wynagrodzenia – przez co stało się koniecznym skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego.  Okoliczności  w  jakich dochodziło do wykonania  tego dzieła jak i innych prac przez  WSSE   na swoją rzecz są obecnie przedmiotem badania w postępowaniu sądowym  i z ich oceną należałoby się powstrzymać do czasu  jego  prawomocnego rozstrzygnięcia.

– honorarium jakiego dochodzi p. Maria Sicińska, niewątpliwie wysokie, zostało obliczone w oparciu o stosowane stawki wynagrodzeń  należne autorom dzieł stowarzyszonych w ZAIKS  i jest pochodną wielokrotnego wykorzystywania dzieła przez WSSE. Dość przypomnieć, iż w telewizji EDUSAT  – pozwana WSSE emitowała wykłady i filmy autorstwa p. Marii Sicińskiej przez wiele tygodni  codziennie i to po kilka razy – czerpiąc z tego szereg korzyści.

– przyczyny i okoliczności rozwiązania przez WSSE umowy o pracę z p. Marią Sicińską, aczkolwiek przywoływane przez WSSE w toczącym się sporze, nie mogą i nie mają  znaczenia dla oceny,  czy ktokolwiek może – bez stosownej umowy i zapłaty godziwego wynagrodzenia – korzystać z cudzej pracy  i cudzego dorobku.

Tak więc reprezentując p. Marię Sicińską w sporze z WSSE jestem głęboko przekonany o słuszności Jej roszczeń znajdujących pełne uzasadnienie w przytaczanych  przed Sądem argumentach i przepisach prawa.

Postulat wystawy “Naukowcy, co się współpracy nie wstydzą”.

Może warto zrobić wielką wystawę pod tytułem:

“Naukowcy, co się współpracy nie wstydzą”.

A na niej wystawić zdjęcia “uczonych”, którzy swoją karierę wspomagali donosami.

Tomasz P. Terlikowski

Ciągłość personalna niszczy polskie uczelnie

źródło

System się zmienił, ale pozostała ciągłość personalna; ona się teraz kończy z powodów biologicznych, ale ci ludzie ukształtowali następców na swoje podobieństwo. Owi następcy odziedziczyli anty­etos PRL-owskiego wymiaru sprawiedliwości, w którym sprawiedliwość jest najmniej ważna, liczy się suchy przepis. Podobna ciągłość personalna niszczy polską edukację, zwłaszcza wyższe uczelnie. Tak naprawdę one się w sposobie myślenia pracowników i części naukowców niewiele zmieniły; ludzie, którzy je opanowali, bronią interesu korporacyjnego wbrew dobru wspó1nemu.

Bronisław Wildstein

Klika pawianów, czyli sceny z życia akademickiego

żródło

Klika pawianów, czyli sceny z życia akademickiego, to fragment książki Reguła przetrwania Vitusa R. Droschera przedrukowany w niezapomnianym Przeglądzie  Technicznym nr.22 z r. 1981

PS.

Ten tekst wisiał w   moim pokoju ‚akademickim’ w ING UJ, na widoku (wraz z innymi tekstami), co  było w sferze zainteresowań TW donoszącego do SB. Tekst ten, w sposób dla mnie jasny, odnosił się równie dobrze do scen z życia akademickiego, których byłem obserwatorem.  Takie sceny można zaobserwować – jak sądzę –  w wielu ( jeśli nie wszystkich) środowiskach akademickich do dnia dzisiejszego.

Miłej lektury !

Walka z patologiami

Postanowiono w lesie wreszcie wydać prawa.
Co może robić niedźwiedź, co lis, co trawa.
Uradzono przepisy, nowele, ustawy,
Osobno dla niedźwiedzi, dla lisów, dla trawy.
A potem prawodawcy, co prawa wydali,
Schodzili w bok przed misiem, a trawę deptali.
..
Jan Sztaudynger

(czytaj więcej )