Dostęp do teczek akademickich, na przykładzie UJ, za panowania rektora Karola Musioła- schyłek pierwszej kadencji

Jak wynika  z poniższych dokumentów władze UJ do tej pory nie odzyskały zdolności do  kierowania instytucją mającą w statucie  obowiązek poszukiwania prawdy. Po utracie ducha jagiellońskiego na UJ zapanował duch Marchlewskich i do tej pory jakby unosił się nad gremiami kierowniczymi najstarszej polskiej uczelni.

Władze UJ same nie wiedzą co czynią  i swych czynów nie są w stanie udokumentować !  -więc czemu są nadal u władzy ? Władze są u władzy na mocy demokratycznych wyborów dokonanych  przez tych, którzy dla władz byli wygodni ! bo niewygodnych się pozbyto !

Co prawda ciągle słyszymy, że nauka jest arystokratyczna a nie demokratyczna, ale słuszność tego twierdzenia ma się opierać na demokratycznych wyborach !?!

Na mocy głosowania nie można też w nauce zmienić prawdy, ale na UJ tak się czyniło/ czyni  – więc co to za nauka ? co to za uczelnia ?

Jak widać, władze UJ nie mają władzy  nad podległymi im jednostkami, więc za co biorą dodatki ‚władcze” ? Materiały znajdujące się w dziale spraw osobowych, to niemal sama makulatura pozostała po wyczyszczeniu akt z materiałów dla UJ niewygodnych !  Natomiast analiza akt uczelnianych i IPN wskazuje, że materiały esebckie są bardziej wiarygodne od materiałów UJ(beckich).

Materiały esbeckie na ogół, przez przeciwników lustracji,  określane są szambem, ale nie stworzono terminu dla określenia materiałów UJ(beckich)  ! Czyżby poziom tych materiałów był taki, że nie da się tego opisać w języku polskim ?

Wielokrotnie w mediach słyszeliśmy, że IPN należy rozwiązać  bo nie szuka on prawdy ! ale do tej pory nie słyszałem aby ktoś nawoływał do rozwiązania UJ, który prawdy z pewnością nie szuka,  lecz ją niszczy, tak jak i tych, którzy by się ośmielili prawdy szukać.

Widać o co  idzie ta gra !

U(J)bekistan trzyma się mocno

Józef Wieczorek

Nie było dla nikogo tajemnicą, że w czasach PRL-u czynnik partyjny miał ogromny wpływ na życie uczelni. Żaden awans, żadna nominacja, żaden służbowy wyjazd zagraniczny, nie mogły mieć miejsca bez wiedzy, poparcia, a przynajmniej przyzwolenia czynnika partyjnego.

Życie uczelni, partii i SB wzajemnie się przenikały. Pozostaje zatem rozpoznanie tej symbiozy, udokumentowanie jak ona przebiegała i jaki miała wpływ na życie akademickie uczelni, które jak się mówi – w sposób zasadny – pozostały skansenami nie do końca upadłego PRL-u.


Potrzebne jest kompleksowe ujęcie problemu z poznaniem zarówno teczek SB, jak i PZPR oraz partii sojuszniczych, młodzieżowego zaplecza oraz teczek „służb” akademickich. Potrzebne są też opinie świadków.

Doświadczenia b. NRD wskazują, że w środowiskach akademickich wystarczył uścisk dłoni bez pozostawienia innych śladów, aby doszło do współpracy i np. deklaracji załatwiania niewygodnych osób. Niewygodnych wykańczano także psychicznie, stosując ostry mobbing i to była bardzo mocna broń, bo jej stosowanie trudne jest do udowodnienia szczególnie przy analizach tylko teczek bezpieki.

Niestety u nas nie ma woli, aby przyczyny, przebieg i zasięg tego zjawiska poznać. Bez udziału czynnika ludzkiego, jeszcze żyjących świadków, niewyjaśnione pozostaną okoliczności wielu błyskotliwych karier akademickich jednych a druzgotania drugich

(Czarna księga komunizmu (uniwersyteckiego)

—–

W Polsce mimo ogromnego zwiększenia liczby uczelni i liczby studentów profesorowie należą do kategorii wymierającej bo na ogół liczą ponad 60 lat, a często trzymają się na posadach także w zaawansowanym wieku emerytalnym. Kariery robili jako młodzi naukowcy w czasach PRL-u i spora ich część wykazywała się koniecznym dla zrobienia kariery konformizmem a nierzadko przynależnością do wiodącej siły ludu miast i wsi bo takie czynniki pozamerytoryczne były wówczas preferowane. TW na uczelniach nie należeli do rzadkości.

Lustracja środowiska akademickiego ?

——

Niestety środowisko akademickie nie dokonało samooczyszczenia pozytywnego. Oczyszczono je natomiast z elementu niepewnego, nielojalnego w stosunku do trzymających władzę i stanowiącego zagrożenie dla przewodniej siły narodu. Czyściły komisje anonimowe, zapewne z odpowiednim udziałem czynnika stojącego na straży jedynie słusznego systemu.

Składu komisji władze UJ do dnia dzisiejszego bronią iście heroicznie, a łamano przecież elementarne prawa człowieka, bo na mocy ‚prawa’ nie istniały możliwości odwoływania się do sądu.

Teczki uczelniane na niewygodnych pracowników, które bywały gdzieś wysyłane do nieznanych obecnie departamentów, niekoniecznie w zbiorach SB, nie są dostępne dla pokrzywdzonych a władze uczelni do dnia dzisiejszego powołują się na ‚prawo’ stanu wojennego, które pozwala im takie teczki aresztować, czy niszczyć.

Łamie się Konstytucję dla utajnienia prawdy.

Niestety w procesie niszczenia osób działających niewygodnie w Solidarności i obrony racji symbiontów partyjnych, także po roku 1989 r., swoją rolę odegrała także Solidarność UJ, więc i ten aspekt winien być wzięty pod uwagę i rozpoznany.

Teraźniejszość winna być kluczem do poznania przeszłości. Teraźniejsze wybiórcze niszczenie starych akt, tworzenie nowych, aresztowanie akt niewygodnych, niekonfrontowanie ‚papieru’ z człowiekiem prowadzi do stanu takiego, że ‚papierowy’ kat może być rzeczywistą ofiarą, a ‚papierowa’ ofiara rzeczywistym katem. To widać na przykładzie inspekcji dostępnych akt uczelnianych.

Jeśli się bada sprawę inwigilacji Solidarności uczelnianej, trzeba zbadać też akta uczelniane, nie tylko uczelnianej organizacji partyjnej, decyzje ciał kolegialnych, oceny czy zarzuty wobec pracowników i odnieść to do całego kontekstu. ….

Rzetelne ujawnienie akt bezpieki i jej symbiontów miałoby istotne znaczenie dla opracowania Czarnej Księgi Komunizmu w Nauce i Edukacji’, której tak bardzo się boją niektórzy ‚historycy’ UJ uważając, że miałaby ona małą nośność naukową, i że nie warto na nią przeznaczać publicznych pieniędzy. Natomiast wydawane są księgi ‚historyczne’ z publicznych pieniędzy, w których czyści się niewygodne nazwiska, nie ma ani słowa o komunizmie, o stanie wojennym, o symbiozie miedzy partią a SB na uczelniach. I tym się karmi nasze młode pokolenie. Należy jak najszybciej zmienić dietę!

Historia w tajnych teczkach zabezpieczona.

——

Jak nawiązać dialog z UJ ? List do rektora UJ ( dialog, pamięć, sumienie)

W tekście ‚UJ nie będzie oskarżycielem(Gazeta Wyborcza, 4 grudnia 2005 r ) jasno Pan (rektor UJ – Karol Musioł ) pisał ‚Chętnie rozmawiam ze wszystkimi osobami, które chcą podzielić się ze mną swoimi uwagami’ a z odpowiedzi na mój list jasno wynika, że nie pisał Pan prawdy wprowadzając w błąd społeczeństwo biorące Pańskie deklaracje za ‚dobrą monetę’. (także mnie! o czym świadczy mój list z 5.12.2005) .

Jest to złamanie m.in.. Akademickiego Kodeksu Wartości obowiązującego jak wiadomo w UJ. Takie wyprowadzanie w pole mediów i obywateli winno się spotkać z dezaprobatą, gdyż to Rektor winien być nie tylko strażnikiem obowiązującego prawa i zasad etycznych obowiązujących w uczelni ale sam winien być kryształowy i winien dawać przykład innym.

Przypomnę: -Gazeta Wyborcza 1.12. 2005 – Musioł: Uniwersytet Jagielloński ma być kryształowy’ rozmawiała Katarzyna Kolenda-Zaleska ‚ Nie może być tak, żeby ktoś mówił innym językiem w czasie wykładu, a postępował inaczej. Taką schizofrenię mieliśmy za PRL, kiedy to wiele ludzi mówiło co innego w domu, co innego na zebraniach. Uważam, że Uniwersytet Jagielloński nie jest miejscem, w którym na taką schizofrenię powinniśmy sobie pozwalać – powiedział Karol Musiał, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego w ‚Poranku Radia Tok FM’

A jednak tak jest, i to Pan Rektor wykazuje taką schizofreniczną postawę co obniża prestiż UJ. Należałoby zastosować się do głoszonych przez siebie słusznych zasad, albo podać się dymisji.

Jak mi wiadomo, chociażby z doniesień prasowych Pan Rektor przeprowadził rozmowy z domniemanymi współpracownikami SB PRL, natomiast nie przeprowadził takiej rozmowy ze mną, mimo prośby o rozmowę…..

Co prawda o takich osobach w stanowisku Senatu UJ z 21 grudnia 2005 czytamy: ‚Wiele osób nie poddało się i broniąc swojej godności narażało się na szykany ze strony SB.’ ale jednocześnie takie osoby były wykluczane z UJ przez władze UJ na podstawie ustawodawstwa lat 80-tych. Tym samym rozumie się, że postawa Senatu jest schizofreniczna.

Do stwierdzenia Senatu ‚Uważamy, iż naukowym opracowaniem mechanizmów współpracy pracowników uczelni z SB winni zająć się historycy.’ chciałbym zauważyć, że historycy, i to z komisji senackiej UJ, badania na temat krzywd wyrządzonych nauczycielom akademickim w okresie PRL-u już prowadzili (por. Alma Mater nr. 69 r. 2005, POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ). ale metody tych badań i ich wyniki muszą budzić konsternację każdego przyzwoitego człowieka. …..

Z większością działań operacyjnych władz UJ podejmowanych dla usunięcia z uczelni niewygodnego nauczyciela akademickiego zapoznać się nie można . Nie wiadomo jak się one miały do działań operacyjnych SB, ale wygląda no to, że były one bardziej profesjonalne, bardziej skuteczne, a ponadto trwały znacznie dłużej, nawet po usunięciu.

Można by się cieszyć ze stwierdzenia ‚Senat uznaje za słuszne zasady postępowania przyjęte przez Kolegium Rektorskie i Dziekańskie, zgodnie z którymi obowiązuje zasada domniemania niewinności’ ale niestety na UJ postępuje się zgodnie z zasadami domniemania winy w stosunku do niewygodnych osób, których to rzekomych win nie zamierza się udokumentować skazując ich na śmierć zawodową. …

Odnosi się wrażenie, że władze UJ utraciły zarówno pamięć, jak i sumienie.

——

Czy naprawdę Alma Mater nie wydaje wyroków ?

Otóż Uniwersytet Jagielloński postępując zgodnie z ‚prawem’ lat 82-83 przyjmując na siebie rolę sądu, prokuratora, adwokata, dysponując narzędziami prawnymi, które pozwoliły zadecydować o dalszych losach pracowników skazywał ich na niebyt akademicki, naruszał ich godność osobistą przez formułowanie absurdalnych oskarżeń np. o negatywne oddziaływanie na młodzież, oskarżając pokrzywdzonych o podszywanie się pod ‚Solidarność’, utajniając do dnia dzisiejszego niewygodne dla siebie teczki, do tej pory nie zidentyfikował anonimowych członków komisji skazujących (weryfikacja A.D. 1986) a nawet nie jest w stanie zidentyfikować nieanonimowego ich szefa – Aleksandra Koja. UJ czynił to aby inne komisje, czy sądy, ze względu na swoje kompetencje (ich brak) nie mogły do pracy na UJ przywrócić pracowników co pozostawało zawsze w autonomicznej gestii władz UJ!!!

——

APEL O OSTATECZNĄ LIKWIDACJĘ STANU WOJENNEGO
NA UJ
(w XXV rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce)

Wprowadzony 25 lat temu stan wojenny został formalnie zniesiony w 1983 r. ale jego pozostałości mają nadal wpływ na życie publiczne, a na uczelniach widoczne są gołym okiem i w decyzjach władz uczelniach, co w przypadku UJ ma już sporą dokumentację, jakkolwiek nie do końca ujawnioną dzięki instytucjom broniących spuścizny mentalnej i realnej stanu wojennego. …

Władze UJ nie zdobyły się do tej pory na słowo przepraszam w stosunku do osób pokrzywdzonych, preferując na uczelni udaczników – beneficjentów stanu wojennego i pisanie historii, w których nie ma miejsca na prawdę a wartości mają odwrócony znak.

Władze UJ nie zdobyły się nawet na ocenę start poniesionych przez UJ w wyniku polityki kadrowej lat 80-tych. Do tej pory nie były w stanie zidentyfikować nazwisk komisji weryfikacyjnych.

Władze nie są w stanie uzasadnić haniebnych, fabrykowanych przez akademickich ‚łomiarzy w kominiarkach’, oskarżeń, do tej pory je akceptują stojąc niezłomnie na gruncie zasad kłamstwa.


Nie są w stanie nawet ujawnić działań operacyjnych podejmowanych do dnia dzisiejszego przeciwko tym, którzy oskarżeni o ‚psucie’ młodzieży odmówili wypicia cykuty i nadal działają na rzecz elementarnej przyzwoitości w życiu akademickim co napawa taką trwogą akademickich Herodów. Ci, którzy akademickich Judaszów, Piłatów, Herodów nie uznają za niekwestionowane autorytety moralne są odsądzani od czci i wiary.

Dla tych, którzy zostali obdarzeni poczuciem własnej wartości nie ma miejsca na uczelni służącej miejscem i honorami tym, którzy to poczucie w pogoni za stanowiskami, tytułami, pieniędzmi dawno już (często w stanie wojennym) utracili.


Nawołujący w mediach do poszukiwania prawdy, ukrywają ją skrzętnie w szafach, nawołujący do dialogu walą ‚łomami’ lub rażą ‚maczugami dalekiego zasięgu’.

Zasada ‚pełna tolerancja ( a nawet preferencja) dla katów, zero tolerancji dla ofiar ‚ dominuje w przestrzeni akademickiej. Agenci na UJ , czyli dramat mediów i autorytetów

Autorytety moralne tak pięknie w mediach wyrażające troskę nad rzekomymi dramatami rzekomo skrzywdzonych, pozostają całkiem obojętni na skrzywdzonych naprawdę.

Krzywda realna nie jest medialna, więc po co autorytet takimi ‚nieudacznikami’ ma się zajmować. Na dramaty ludzkie, szczególnie te które są spowodowane przez ich pracodawców, czy orderodawców, autorytety taktownie nie reagują nawet jednym medialnym słowem, poświęcając całą uwagę doskonaleniu zaawansowanych technik utrzymywania higieny kończyn górnych. ….

‚Lista Wyrozumskiego’ nie spowodowała lamentu medialnego, nikt nie protestował, że miesza się krzywdzicieli z pokrzywdzonymi na jednej liście, jakby deprecjonując ‚osiągnięcia’ znanego profesora. Autorytety taktownie milczą.

‚Lista Wyrozumskiego’ nie spowodowała rutynowego, ani specjalnego oświadczenia uczelni. No cóż, jak się samemu skandal powoduje to się go nie rozgłasza, tylko knebluje usta tych, którzy by chcieli ten fakt upublicznić.

Za największy skandal bowiem uważa się upublicznianie skandali, szczególnie skandali rzeczywistych i dotyczących wszechnic, czy osób cnót wszelakich. Skandale wirtualne są natomiast mile widziane, szczególnie jeśli służą do przedstawienia pożądanego, choć fałszywego obrazu rzeczywistości.

——

Rapsodia pierwszomajowa na nutę lustracyjną (List do Andrzeja Nowakowskiego)

Ja do tej pory napisałem kilka .. listów do zagorzałych krytyków ustawy lustracyjnej i żaden mi nie pomógł zrozumieć jego stanowiska. Czy to jest uczciwe ?
Chciałem być na konferencji KRASP w Krynicy, gdzie rektorzy formułowali swoje stanowisko w sprawie ustawy. Mam dowody (
Zgłoszenie bez odpowiedzi ). Niestety – nic z tego.

Gdy prezydent spotkał się z takimi jak ja zwolennikami lustracji rektor UW określiła to nietaktem ! (Dialogi na cztery nogi, czyli o nietakcie Pani Rektor UW )


I mamy zatem jasny obraz sytuacji.

Taktowne jest ignorowanie inaczej myślących, czy chociażby starających się poznać myślenie innych, nietaktowne jest natomiast prowadzenie dialogu z posiadającymi odmienne opinie od obowiązujących w środowisku.

Mam informacje, że niektórzy sygnatariusze listów prolustracyjnych obejmowani są ostracyzmem środowiskowym. Mnie to już nie grozi.

Na ‚sądzie skorupkowym’ dawno zostałem ze środowiska wykluczony, więc myślę i działam niezależnie demaskując naukową nieuczciwość, której środowisko nie ma zamiaru zlustrować do tej pory. …J

Ja na lustrację patrzę szeroko. Wolałbym aby dostęp był nie tylko do materiałów esbeckich, ale także partyjnych, no i materiałów akademickich. Kontekst spraw był szeroki, konsekwencje nader poważne.

Nie można opierać się tylko na zapiskach esbecji, tym bardziej że wiele spraw było załatwianych na gębę. Poznanie gęby nie jest takie łatwe, jak wynika chociażby z dotychczasowych spraw. Jedna gęba wyglądała na piękną – ale tylko dopóki strupy były pochowane, inna gęba wyglądała poorana, ale jak pięknie była urzeźbiona wynika dopiero z lustracji.

Antylustratorzy argumentują na ogół, że ustawa narusza autonomie uczelni nie objaśniając jak wygląda autonomiczne zniewolenie uczelni, które nie są w stanie wybić się na uniwersytet (korporacja poszukujących prawdy ) i grzęzną w kłamstwie ratując się do dnia dzisiejszego ‚prawem’ z lat 1982 r, 1983 r. aby autonomicznie usprawiedliwiać swoje łajdactwa.

——-

List do Prof. Henryka Samsonowicza

Ja uchwał antylustracyjnych ani Senatu UW, ani innych senatów nie popieram, a nawet jestem zdecydowanie przeciw, co więcej uważam jest za nieprzyzwoite (Do Senatu UW , APEL O OSTATECZNĄ LIKWIDACJĘ STANU WOJENNEGO NA UJ , List do Dziekana Wydziału Filozofii UJ (w sprawie lustracji i przyzwoitości)

Doskonale pamiętam jak rektorzy (i ich podwładni) zachowali się przy tworzeniu obecnej, fatalnej ustawy o szkolnictwie wyższym – nie zdobyli się na bunt przeciwko złemu prawu, (które sami produkowali) a ruch protestu niezależnej części środowiska całkowicie ignorowali. Niestety hipokryzja rektorów to jedna z najdotkliwszych chorób jakie toczy polskie środowisko akademickie.

Uważa Pan, że uczelnie „powinny mieć prawo przeprowadzić lustrację według swojego uznania. Wybrany przez nie tryb lustracji zostanie rzecz jasna później oceniony przez społeczeństwo”. No to dlaczego takiej lustracji do tej pory nie przeprowadziły ?

Podam Panu sprawdzony przykład ‚lustracji’ dokonanej przez senacką komisję UJ pod kierunkiem historyka prof. Jerzego Wyrozumskiego. Pod względem metodologicznym badań – zero ! (na to nie ma nawet stopnia w indeksie) rezultat – pokrzywdzeni to np. L. Maleszka i np. TW donoszący m.in. na mnie.

W archiwach UJ – brak jakichkolwiek danych o pracach Komisji, natomiast wyniki prac rzucone na łamy Alma Mater dla wyśmiewania się z szału lustracyjnego. Oczywiście, żadnej możliwości dyskusji z materiałem.

Tak wygląda autonomiczna ‚nauka’ w Polsce, m.in. na najstarszej polskiej uczelni stanowiącej wychwalany wzór dla innych (więcej w : Powracająca fala zakłamywania historii ). I jak społeczeństwo ma to ocenić ? skoro społeczeństwo o ekscesach ‚wybitnych’ historyków, ‚autorytetów’ selekcjonujących inne ‚autorytety’ nawet nie może się dowiedzieć !

To dla mnie wystarczający dowód, że to środowisko nie jest w stanie się samo oczyścić i trzeba mu pomóc. …..

Do tej pory uczelnie nie otworzyły swoich archiwów, a teczki UJ są bardziej tajne niż teczki esbeckie. Niestety na uczelniach stan wojenny jeszcze się nie skończył i rektorzy bardzo chętnie odwołują się do ustawodawstwa lat 80-tych aby uniemożliwić niewygodnym oddziaływać na młodzież akademicka, prowadzić badania naukowe, czy chociażby aby mogli poznać nazwiska i argumenty merytoryczne usuwania ich z uczelni. …

Wyraża Pan pogląd „Do prawdziwego oczyszczenia naprawdę wystarczy ujawnienie archiwów.”. Ale np. archiwa uczelniane (np.UJ-
Tajne teczki UJ, czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego nad Konstytucją III RP
Heroiczna walka władz UJ o (nie)poznanie prawdy

<!– @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } A:link { color: #000080; text-decoration: underline } –>

zamknięte, nieujawnione przez niemal 20 lat. To co mogłyby uczelnie zrobić autonomicznie – niezrobione. Samopobrudzenie uczelni tak silne, że na oczyszczenie można czekać wieki, o ile kiedykolwiek nastąpi.

„Ujawnienie materiałów archiwalnych i publiczna dyskusja nad nimi to najlepsza metoda zmierzenia się z przeszłością” ale kto do tego zmusi władze uczelni ! Nie było na to siły przez tyle już lat ! nie ma i obecnie.

Na uczelniach robienie świństw było i jest tak powszechne, że ujawnienie kto robił kolegom świństwa nie jest żadną karą, chyba że dla ujawniającego, bo robiący świństwa bardzo dobrze na tym wychodzili i do dnia dzisiejszego wychodzą. …

Największym zagrożeniem dla uniwersytetów są ich ‚profesorowie’ – starannie wyselekcjonowani, zgodnie z regułami PRLowskiej selekcji negatywnej.
—–

List do prof. Karola Modzelewskiego w sprawach lustracyjnych

Pisze Pan „…do rektorów wyższych uczelni i do dyrektorów instytutów naukowych PAN. To oni mają usunąć niepokornych z pracy i dopilnować, żeby usuniętych przez dziesięć lat nie przyjęto z powrotem. Próbując uczynić z rektora posłusznego wykonawcę politycznych represji, ustawa lustracyjna wchodzi w oczywistą kolizję z autonomią wyższych uczelni, podobnie jak z autonomią PAN.” a ja w gruncie rzeczy nie wiem o czym Pan pisze.

Niby o jakie polityczne represje chodzi ? Ja lustrację widzę nie w kategoriach represji, lecz w kategoriach przyzwoitości, od której znaczna część środowiska akademickiego chce zachować – nie bez powodu – autonomię.

Nic Pan natomiast nie wspomina np. o poczynaniach rektorów, którzy w latach 80-tych niepokornych usuwali z pracy i pilnowali (-ują nadal), żeby usuniętych przez dziesięć, a nawet dwadzieścia lat nie przyjęto z powrotem. Wykazują przy tym daleko idącą autonomię i determinację, także w zakresie zacierania śladów swych poczynań zgodnych z ustawodawstwem lat 80-tych.

Nic Pan nie wspomina, że teczki akademickie bywają bardziej tajne od teczek SB i bywają bardziej modyfikowane ( do dnia dzisiejszego), a służą do ‚dokopywania’ nadal niewygodnym nauczycielom akademickim. …

Pogląd, że rektorzy nie cierpią na amnezję jest zupełnie nieuprawniony w świetle znanych faktów. Niektórzy jak zapadli na amnezję przed laty, tak do dnia dzisiejszego na nią cierpią.

Np. na UJ władze zupełnie nie pamiętają kto weryfikował kadry akademickie w 86 r. i co więcej – zatykają uszy jak im się do ucha krzyczy o kogo chodzi ! Oczywiście kto wykładał, kto formował naukowców w latach 80-tych – nie pamiętają zupełnie i tworzą księgi jubileuszowe pisane przez nadwornych historyków, w których prawdy – ani na lekarstwo. Na wyzdrowienie zatem się nie zanosi.

Pisze Pan „..władze administracyjne państwa nie dysponują środkami, które pozwoliłyby zmusić rektora wyższej uczelni do stosowania represji dyscyplinarnych” . Może i tak, ale rektorzy w latach 80-tych autonomicznie stosowali represje dyscyplinarne, a jak np. rzecznik dyscyplinarny rektora wykazał swoją autonomie i np. wykazał winę uczelni, zamiast niewygodnego delikwenta – to te papiery rektorzy autonomicznie przez ponad 20 lat w sejfach trzymają ! powołując się na ustawy lat 80-tych, które im ten proceder zabezpieczają.

W tekście IPN: kto historyk, kto trąba (GW 2005-08-12) pisze Pan : „Uważam, że każdy obywatel powinien mieć prawo wglądu do własnych akt”

Ja też tak uważam, ale co z tego uważania wynika ? – Nic. Prawo do wglądu akt esbeckich obywatel ma – dzięki IPN, ale nie do akt akademickich – autonomicznie strzeżonych przez rektorów.

Niestety zbyt się demonizuje teczki SB pomijając całkiem aspekt teczek akademickich, które pod ustawę lustracyjną nie podlegają i są na łasce i niełasce autonomicznych rektorów.

—–

List do Dziekana Wydziału Filozofii UJ
(w sprawie lustracji i przyzwoitości)

W uchwale naukowcy piszą, że ustawa w obecnej formie „uwłacza godności człowieka, obywatela i pracownika nauki, może wyrządzić krzywdę wielu niewinnym osobom, które zostaną niesłusznie napiętnowane, jak również narusza autonomię wyższych uczelni”. Zwracają się także do władz uczelni, by zajęły krytyczne stanowisko wobec ustawy, a także zaapelowały do parlamentu i prezydenta o jej uchylenie.” zwracam się z uprzejmą prośbą o możliwość zapoznania się z całym tekstem uchwały.

Jednocześnie mam pytanie, czy Rada Filozofii UJ ma zamiar zająć także stanowisko w sprawie poczynań władz UJ – zarówno w okresie PRLu, jak i do dnia dzisiejszego – uwłaczających godności człowieka, obywatela i pracownika nauki, wyrządzających krzywdę niewinnym osobom niesłusznie napiętnowanym (do dnia dzisiejszego) co narusza zasady elementarnej przyzwoitości, nie mówiąc o tym, że narusza sam Akademicki Kodeks Wartości, w UJ opracowany i tam przyjęty do realizacji !


Niestety z przykładami tych poczynań władz UJ nie można zapoznać się na łamach Gazety Wyborczej, która sama do takich poczyń się przyczyniała, ani na łamach kontrolowanych przez władze uczelni pism – jak Alma Mater czy Dziennik Polski, natomiast można się zapoznać na Niezależnym Forum Akademickim (
www.nfa.pl) stanowiącym niezależny głos środowiska akademickiego, który do tej pory nie został na całe szczęście zakneblowany.

—–

List do profesora Piotra Franaszka w sprawie inwigilacji UJ

Czytamy w prasie ‚Uniwersytet nie jest ani sędzią, ani prokuratorem, ani adwokatem w tej sprawie. Zasada domniemania niewinności jest dla nas niewzruszalna – przypomniał rektor’ ale jednocześnie :„Badania historyków pokazują, że Uniwersytet Jagielloński wyszedł obronną ręką z okresu PRL – powiedział wczoraj rektor uczelni prof. Karol Musioł podczas konferencji prasowej zorganizowanej z okazji opublikowania sprawozdania z dotychczasowych prac zespołu historyków zajmujących się inwigilacją UJ przez Służbę Bezpieczeństwa w latach „

Czyli jednak jest sędzią we własnej sprawie i to sędzią nie uwzględniającym faktów ! Ja uważam, że UJ nie tylko, że nie wyszedł obronną ręką z okresu PRL ( niby jakie są na to fakty?) ale nawet tkwi w tym PRLu po dzień dzisiejszy o czym wielokrotnie pisałem i informowałem władze UJ ….

Czytamy ‚Prof. Piotr Franaszek przypomniał, że SB inwigilowała przez całe lata pracowników naukowych UJ, bo np. obawiała się ich autorytetu i wpływu na studentów….’ a dlaczego nie mówi Pan o tym jak władze UJ (chyba niezależnie od SB ) obawiały się i nadal obawiają się negatywnego wpływu na studentów tych o których studenci np. pisali „dr Wieczorek uczył nas rzetelności i uczciwości naukowej oraz postaw nonkonformistycznego krytycyzmu naukowego..” „dr Józef Wieczorek był dla nas wzorem nauczyciela i wychowawcy”. a których anonimowe komisje UJ oskarżały o negatywne oddziaływanie na młodzież. O jakim to wyjściu UJ z PRl-u można mówić ? Jakie badania naukowe na to wskazują ? ……

O stratach nauki w Polsce w okresie okupacji hitlerowskiej są pewne dane, o stratach późniejszych trudno znaleźć informacje. a np. geologiczne zbiory naukowe, które przetrwały na UJ Hansa Franka nie przetrwały wybitnych organizatorów peerlowskiego życia akademickiego. Ja zresztą część moich zbiorów musiałem wywozić poza terytorium Krakowa.

Nie mam sił tym się zajmować bo i tak w żadnej, oficjalnej prasie to nie pójdzie ( szczególnie tej kontrolowanej przez UJ) i nikt z tego żadnej konferencji prasowej nie zrobi, a można sądzić po dotychczasowych historiach, że działania operacyjne zostaną zogniskowane na dyskredytowaniu osoby ośmielającej się ujawniać niewygodne dla władz UJ fakty.

Czytamy słowa Rektora:‚Uniwersytet chce poznać swoją prawdziwą historię, nawet tę gorzką – dodał.’ Ale co to ma wspólnego z rzeczywistym stanem rzeczy ? Metody poznawania prawdziwej historii przez jej ukrywanie kompromitują takich uczonych, świadczą o ich nieprzydatności do pracy na uniwersytecie, o ich nieprzynależności do grona naukowców (mimo posiadanych etatów w instytucjach z nazwy naukowych).

Dostęp do teczek akademickich, na przykładzie UJ, za panowania rektora Karola Musioła- pierwsza kadencja

Na UJ  bez zmian. Zmieniają się rektorzy, ale zasady pozostają takie same jak w okresie PRLu. Dzięki temu ‚profesorowie’ UJ trzymają się mocno,  mimo słabości  jaką prezentują na każdym kroku, ale ich autorytet moralny i intelektualny nie słabnie. Kto bije – jest przecież mocny ! kto nie przyznaje się do winy  – zachowuje autorytet ! kto kłamie – otrzymuje przydział środków finanswowych na poszukiwanie prawdy ! itd. itp.

Poniżej dokumentacja usiłowań o dotarcie do dokumenacji  obrazującej przyczyny skazania na śmierć naukową nauczyciela akademickiego UJ:

Józef Wieczorek 5.12.2005

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 5/12/2005/1

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się dostępu do informacji dotyczących mojej osoby a znajdujących się w aktach organów kolegialnych UJ – Senatu UJ, Rady Wydziału BiNoZ, Rady Naukowej Instytutu Nauk Geologicznych w okresie od lutego 1976 r. – do dnia dzisiejszego.

———————-

Józef Wieczorek 5.12.2005

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 5/12/2005/2

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się dostępu do dokumentacji obrazującej moje negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką w czasie pracy na UJ , które to oskarżenie sformułowała anonimowa do dnia dzisiejszego komisja w 1986 r

——————–

Józef Wieczorek 5.12.2005

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 5/12/2005/3

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się dostępu do dokumentacji obrazującej ujemną ocenę mojej postawy obywatelskiej w czasie pracy na UJ, którą to ocenę przedstawiła anonimowa do dnia dzisiejszego komisja w 1986 r.

————————-

Józef Wieczorek 5.12.2005

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 5/12/2005/4

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się dostępu do dokumentacji obrazującej uzasadnienie ujemnej oceny mojego poziomu etycznego w czasie pracy na UJ, którą to ocenę przedstawiła anonimowa do dnia dzisiejszego komisja w 1986 r. . W szczególności domagam się udokumentowania zarzutu o ‚podawanie nieprawdziwych danych w pismach ‚

—————–

Józef Wieczorek 5.12.2005

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 5/12/2005/5

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się dostępu do dokumentacji Komisji Dyscyplinarnej UJ w mojej sprawie . Anonimowa do dnia dzisiejszego komisja w 1986 r. postulowała przyspieszenie działań Komisji Dyscyplinarnej w mojej sprawie, ale przed oblicze Komisji nigdy nie zostałem powołany ani nie otrzymałem żadnych jej dokumentów.

——————-

Józef Wieczorek 5.12.2005

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 5/12/2005/6

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się dostępu do dokumentacji zebranej w postępowaniu wyjaśniającym prowadzonym przez Rzecznika Dyscyplinarnego Rektora UJ w 1986 r. w mojej sprawie, a przedstawionej w sprawozdaniu z dnia 28.07.1986 r.

——————

5.12.2005

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 5/12/2005/7

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się dostępu do dokumentacji przekazanej 22.10.1987 do Naczelnika Departamentu Badań i Studiów Uniwersyteckich i Ekonomicznych w Warszawie – mgr Michała Ługanowskiego. Dokumentacja mojej sprawy liczyła 144 strony.

Domagam się wyjaśnień co to był za departament i dlaczego moja dokumentacja mi nieznana została skierowana do tego departamentu.

———————

5.12.2005

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 5/12/2005/8

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się dostępu do dokumentacji obrazującej politykę kadrową departamentu K. Dery na podstawie której Dziekan BiNoZ Prof. Dr hab. Antoni Jackowski informował Senat UJ (pismo z dnia 22.03.1994 ) że działania tego departamentu ‚nie miały miejsca w przypadku dr J. Wieczorka’.

—————————

5.12.2005

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 5/12/2005/9

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się dostępu do dokumentacji uzasadniającej oskarżenie mnie o podszywanie się pod ‚Solidarność’ sformułowane przez dr Adama Gasińskiego w 1990 r. a przekazywanego Społecznej Komisji Pojednawczej jako ważny dokument przez Dziekana Wydziału BiNoZ Czesława Jurę – pełnomocnika rektora Aleksandra Koja !

Domagam się dokumentacji mojego podszywania się pod ‚Solidarność’ i określenia mojego statusu .

————————

5.12.2005

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 5/12/2005/10

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się dostępu do dokumentacji POP PZPR w UJ dotyczącej mojej osoby w okresie zatrudnienia mnie na uczelni w latach 1976 -1987. Jak mi wiadomo przedstawiciele POP PZPR uczestniczyli w ciałach kolegialnych UJ i opiniowali pracowników.

———————

5.12.2005

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 5/12/2005/11

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się ujawniania nazwisk komisji dokonującej oceny mojej osoby w 1986 r. która oceniała moją działalność naukową, organizacyjną i edukacyjną w UJ a której sfingowane wg. mnie zarzuty posłużyły do skazania mnie na śmierć zawodową przy aprobacie ówczesnych i późniejszych władz UJ.

Józef Wieczorek

——————————————–

————————–

16.01.2006

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

16/01/2006/4

Ponowne roszczenie informacyjne

W odpowiedzi na odmowę uwzględnienia moich roszczeń informacyjnych L.dz/ 5/12/2005/1, L.dz/ 5/12/2005/2, L.dz/ 5/12/2005/3, L.dz/ 5/12/2005/4, L.dz/ 5/12/2005/5, L.dz/ 5/12/2005/6, L.dz/ 5/12/2005/7, L.dz/ 5/12/2005/9, L.dz/ 5/12/2005/10 ponawiam moje roszczenie otrzymania informacji, jeśli nie na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej, to na podstawie stosownych ustaw.

Skoro władze UJ uważają, że moje wnioski nie znajdują podstaw w przepisach prawa to na podstawie jakich przepisów udzielały informacji w moich sprawach osobom trzecim. W obecnym stanie rzeczy rozumiem, że władze UJ łamały prawo.

Wiadomo mi, ze na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej władze UJ udzielały władzom UW informacji dotyczących mojej osoby a znajdujących się w aktach Senatu UJ z posiedzenia w dniu 24/11.2004 r.

Dokumentacja zebrana w postępowaniu wyjaśniającym prowadzonym przez Rzecznika Dyscyplinarnego Rektora UJ w 1986 r. w mojej sprawie, a przedstawionej w sprawozdaniu z dnia 28.07.1986 r. była dostępna Dziekanowi BiNoZ do napisania tzw. Wyjaśnienia ( w rzeczywistości ‚Zaciemnienia”) dla Senatu z dnia 22.03.1994 r.

Dokumentacja mojej sprawy licząca 144 strony została przekazana 22.10.1987 do Naczelnika Departamentu Badań i Studiów Uniwersyteckich i Ekonomicznych w Warszawie – mgr Michała Ługanowskiego.

Zgodnie ze stanowiskiem Senatu UJ z dnia 21 grudnia 2005 roku na UJ obowiązuje zasada domniemania niewinności, natomiast w stosunku do mnie stosowana jest zasada domniemania winy, podparta działaniami operacyjnymi mającymi na celu zdyskredytowanie mojej osoby. Udzielanie informacji na mój temat osobom postronnym dla zdyskredytowania mojej osoby a odmawianie tych informacji – mnie, do celów obronnych, narusza w sposób oczywisty zarówno Konstytucję, prawa człowieka, jak i Akademicki Kodeks Wartości obowiązujący na UJ.

Józef Wieczorek

——————————–

16.01.2006

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 16/01/2006/1

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się dostępu do dokumentów dotyczących mojej osoby będących w posiadaniu UJ, a które na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) były przekazywane innym instancjom w celu zdyskredytowania mojej osoby w opinii publicznej ( np. władzom UW w 2004 r.).

Józef Wieczorek

———————-

16.01.2006

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 16/01/2006/1

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się dostępu do dokumentów dotyczących mojej osoby będących w posiadaniu UJ, a które na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) były przekazywane innym instancjom w celu zdyskredytowania mojej osoby w opinii publicznej ( np. władzom UW w 2004 r.).

Józef Wieczorek

————————-

———————

16.03.2006

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 15/03/2006/1

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się rzetelnego dostępu do dokumentacji UJ dotyczącej mojej osoby przekazywanej do ostatnich lat osobom postronnym w celu zdyskredytowania mnie.

Odpowiedź z dnia 20.02.2006 nie jest zgodna z moimi roszczeniami l.dz. 16/01/2006/1, l.dz. 16/01/2006/3, l.dz. 16/01/2006/4. Ja nie występowałem o dokumenty z przetrzebionej mojej teczki personalnej, które są mi znane, tylko o dokumenty dotyczące mojej osoby, których tam nie ma ! a inni je otrzymywali co najmniej do końca 2004 r. co narusza ustawę o dostępie do informacji i rodzi skutki prawne ! Zgodnie z Konstytucją RP ęłęóArt. 32.

Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

a obecny stan rzeczy wskazuje, że osoba pokrzywdzona jest dyskryminowana względem krzywdzicieli.

Józef Wieczorek

——————————

16.03.2006

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

L.dz/ 15/03/2006/2

Roszczenie informacyjne

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r.) domagam się rzetelnego dostępu do dokumentacji UJ dotyczącej moich stanowisk kierowniczych w trakcie zatrudnienia na UJ. To roszczenie jest związane z zarzutami stawianymi mi przed Społeczną Komisją Pojednawczą przez władze uczelni (Dziekan BiNoZ – Czesław Jura, pełnomocnik rektora UJ – Aleksandara Koja). Według mojej najlepszej wiedzy nie pełniłem w czasie mojego zatrudnienia żadnych funkcji kierowniczych, które by mi umożliwiały ‚zmienianie kierowników jak rękawiczki’. Tym niemniej władze UJ podtrzymują i rozpowszechniają do tej pory orzeczenia Społecznej Komisji Pojednawczej potwierdzając jak rozumiem rzekomą zasadność wysuwanych tam oskarżeń, nawet najbardziej absurdalnych, które w sposób oczywisty nie dowodziły jakichkolwiek moich win tylko dowodziły braku pojednania ze strony władz UJ co skutkowało oddaleniem przez komisję moich starań o powrót na uczelnię.

Józef Wieczorek

——————–

Jak widać  heroizm władz UJ w walce o (nie)poznanie prawdy jest imponujący. Gdyby był podobny w walce o poznanie prawdy – nobli mielibyśmy bez liku.

STATUT UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO 2006 DZIAŁ I, ZASADY OGÓLNE § 1

2.Uniwersytet jest powołany do kształcenia i wychowywania oraz prowadzenia badań naukowych. Przez swoją działalność i osobisty przykład członków jego społeczności Uniwersytet przygotowuje Ojczyźnie ludzi dojrzałych do samodzielnego rozwiązywania zadań, jakie stwarza współczesne życie, uczestniczy w rozwoju nauki, ochrony zdrowia, sztuki i innych dziedzin kultury, kształci i wychowuje studentów, a także kadrę naukową, zgodnie z ideami humanizmu i tolerancji, w duchu szacunku dla prawdy i sumiennej pracy, poszanowania praw i godności człowieka, patriotyzmu, demokracji, honoru oraz odpowiedzialności za losy Społeczeństwa i Ojczyzny.’

AKADEMICKI KODEKS WARTOŚCI uchwalony na posiedzeniu Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego w dniu 25 czerwca 2003 r.

Służba prawdzie jest podstawowym obowiązkiem uczonego. Chodzi zarówno o odkrywanie prawdy oraz formułowanie prawdziwych sądów i teorii, jak o głoszenie i wychowywanie w jej duchu młodzieży akademickiej’

Niestety metody stosowane na Wszechnicy Cnót Wszelakich promieniującej swoimi zasadami na inne uczelnie głęboko są zakorzenione w PRLu. Czym tak naprawdę te metody różnią się od metod esbeckich ? Utajnianie dokumentów niewygodnych dla uczelni ( raport rzecznika dyscyplinarnego niekorzystny dla władz utajniony przez 20 lat !!!), preparowanie nowych (jeszcze w ostatnich latach) dla zdezintegrowania i dyskredytowania niewygodnego nauczyciela akademickiego prowadzącego od ponad ćwierć wieku działalność na rzecz zmniejszenia patologii akademickich, itd itp. to norma akademicka propagatorów Dobrych Obyczajów w Nauce, Akademickiego Kodeksu Wartości. Brak reakcji środowiska akademickiego chowającego głowę w piasek do podręcznych strusiówek, dbającego szczególnie o higienę kończyn górnych.

Dostęp do teczek akademickich, na przykładzie UJ, za panowania rektora Franciszka Ziejki

JÓZEF WIECZOREK – GEOLOG NIEZALEŻNY

Jak wygląda dostęp do teczek akademickich, czyli realizacja w praktyce  Konstytucji  RP (Art. 51.Każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych) dokumentują teksty zebrane pod tytułem:CO SŁYCHAĆ POD DYWANEM ?

Teksty dokumentują, gdzie  autonomiczne uczelnie  mają Konstytucję,  co dodatkowo jest wyjaśnione  w tekście    Tajne teczki UJ, czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego nad Konstytucją III RP

Próba otrzymania prawa dostępu do dokumentów wytworzonych na mój temat  w najstarszej polskiej uczelni świecącej przykładem dla pozostałych uczelni zakończyła się niepowodzeniem, a efektem było jedynie  wystawienie certyfikatu następującej treści:

CERTYFIKAT ZAMIATACZA KLASY ARCYMISTRZOWSKIEJ

dla Franciszka Ziejki

Ja samodzielny i samorządny

REKTOR WYŻSZEJ SZKOŁY

SKUTECZNYCH TECHNIK PSUCIA MŁODZIEŻY AKADEMICKIEJ

i

DYREKTOR

NIEZALEŻNEJ SAMORZĄDNEJ JEDNOOSOBOWEJ JEDNOSTKI NAUKOWEJ

potwierdzam uroczyście wszem i wobec, że

profesordoktorhabilitowanynaukipolskiej Franciszek Ziejka

posiadł najwyższe kwalifikacje w zamiataniu pod dywan tajemnic

WSZECHNICY CNÓT WSZELAKICH.

Przysługuje mu miano

ZAMIATACZA KLASY ARCYMISTRZOWSKIEJ.

O przyznaniu certyfikatu zadecydowano jednogłośnie na specjalnym posiedzeniu jednoosobowej kapituły i jest to decyzja jedynie słuszna.

Nie podlega zamieceniu pod dywan.

Moje Imię i Nazwisko

znajdują się pod dywanem

P.S. Certyfikat wydaje się na okoliczność rozpoczęcia procesu zamiatania pod dywan w nowym roku akademickim

(Było to w roku Pańskim 2003,

za panowania UJ rektora Franciszka Ziejki, nadrektora uczelni polskich)