cz.2 – OSKARŻAM AKADEMIĘ EKONOMICZNĄ w Krakowie

Stanisław Gniadek – OSKARŻAM AKADEMIĘ EKONOMICZNĄ w Krakowie -cz.2

Szczegółowy opis przesłuchań świadków.

Świadek Ryszard Dyoniziak.

Jako pierwszy miał być przesłuchiwany prof. dr hab. Ryszard Dyoniziak, profesor socjologii, wieloletni kierownik Zakładu Socjologii w AE, w którym przepracowałem 14 lat, w tym 10 lat na stanowisku adiunkta. R. Dyoniziak nie wiedząc jaki będzie miał charakter przesłuchania, mimo trzechkrotnego wezwania nie pojawił się w IPN. Pojawił się dopiero pod groźbą dostawienia go przez Policję w dniu 21 września 2006 roku, po zebraniu informacji o nader łagodnym przebiegu przesłuchań prok. Grądzkiego od innych wcześniej przesłuchiwanych. Po szerokim i szczegółowym przedstawieniu swoich zalet intelektualno-moralnych, podał prokuratorowi cały szereg kłamstw tyczących naszych wzajemnych relacji w Zakładzie Socjologii. Przeglądając jego zeznania właściwie nie ma ani jednego zdania prawdziwego, poza -co nie jest zbyt pewnym – datą urodzenia i miejscem zamieszkania. I tak np. z Prot. Przesłuchań nikt się nie dowie, że jego promotorstwo mojego doktoratu odbyło się bez przeczytania przez niego mojej pracy, że nigdy nie odbyła się żadna dyskusja na jej temat, poza pewnym incydentem w Parku Szczawnickim, gdzie w obecności dr Pacholskiego prof. Dyoniziak wypowiedział kilka tzw. dowcipów na temat mojego doktoratu. Nikt również nie będzie wiedział, że mój doktorat broniony na UŚ w Katowicach, na skutek fatalnych notowań Dyoniziaka w UŚ, który po moim zakończeniu obrony został wydalony z UŚ, padł na Radzie Wydziału. Że dopiero obrona Dyr. Inst. Socjologii UŚ prof. Mrozkowej, która zarzuciła Radzie, „że można zniecierpieć Dyoniziaka, ale wara im ode mnie, ” spowodowała, że po tej reprymendzie Rada w ponownym głosowaniu nadała mi tytuł doktora. Nikt też nie będzie wiedział, że wszystkie egzaminy związane z doktoratem, tj. filozofię i socjologię zdałem na piątki, z wpisem do protokołu prof. UŚ, Jacka Wodza, że mój egzamin był na wyjątkowo wysokim poziomie.

Z zeznań Dyoniziaka wynikałoby, że cały mój doktorat to wyłącznie jego zasługa. Jeśli dodam, że podczas pierwszego spotkania z prof. Mrozkową, Ona sądząc, że jestem jego alter ego nie podała mi na przywitanie ręki, to Czytelnik zrozumie co mi to wróżyło. Prof. Mrozkowa radykalnie zmieniła zdanie o mnie po wysłuchaniu mojej obrony pracy, stąd Jej obrona mnie na Radzie. . .

Dyoniziak kłamał w sposób chytry i zarazem patologiczny. Zmierzał bowiem do wykazania, że ja z różnych powodów, m. in. słabego zdrowia nie nadawałem się na nauczyciela akademickiego. Kłamstwo to było o tyle naiwne, że ja przez kilkanaście lat pracy na AE nigdy nie chorowałem . Kłamał mówiąc o mojej niewydolności naukowej, podczas gdy wielokrotnie przedstawiałem mu swoje artykuły obcinane przez cenzurę, co wykazywałem przed Komisją E. Łukawera. Kłamał mówiąc, że nie interesowało go moje wystąpienie z PZPR, a byłem wówczas I sekr. OOP na naszym Wydziale, i co spowodowało odejście z partii prawie wszystkich studentów AE. Kłamał, albowiem podczas awantury o moje wystąpienie, użył niezwykłego argumentu, że ja udaremniam politykę Breżniewa w Moskwie. Jego presja wobec innej pracownicy Zakładu dr Krystynie Iwanickiej spowodowała odebranie z powrotem przez nią legitymacji, oraz jej wstyd i sromotę w środowisku studenckim.

Dyoniziak bezczelnie kłamał, mówiąc o jego pomocy w mojej pracy habilitacyjnej . Przedstawiłem prokuratorowi dokument, który miał mi pomóc w zbieraniu materiałów do pracy habilitacyjnej . pt. „Socjologiczne problemy przedwczesnych emerytur”, który to problem był jednym z najważniejszych w kończącej się gospodarce kraju /rok 1983/. Zgody na pracę habilitacyjną i pomocy Instytutu nie otrzymałem nigdy.

Szczytem hipokryzji i zakłamania było jego zeznanie, że nie orientował się w szczegółach mojego zwolnienia dyscyplinarnego, podczas gdy to on właśnie był jego inicjatorem z polecenia jak się później okazało władz partyjnych i SB.

Ponieważ jego kłamstwa to każda linijka tekstu Przesłuchań, więc ograniczę się do najbardziej spektakularnych. Otóż Dyoniziak podaje, że mój krytyczny artykuł w TP ukazał się w r. 1986, a jego pismo do Rektora w sprawie zwolnienia mnie z pracy było wysłane kilka miesięcy wcześniej, a zatem przed powstaniem konfliktu w Zakładzie. Otóż ten koronny argument to kolejne kłamstwo Dyoniziaka. Artykuł o poziomie podręczników płodzonych przez spółkę Dyoniziak, Mikułowski – Pomorski, uczonych AE, tak niemiłosiernie skrytykowany przez Kisiela w oparciu o materiały przesłane mu przeze mnie ukazał się w TP w roku 1984. , a więc po nabraniu rozgłosu w całej Polsce. Stąd zemsta Dyoniziaka. I ostatnie haniebne kłamstwo profesora. Mianowicie, że się ucieszył, gdy Rada SZSP wniosła o nadanie mi Nagrody Ministra za Dydaktykę. Prawda była jakże odmienna. Mianowicie studenci  z Rady zatelefonowali do mnie ze swego Biura mówiąc o niezwykłym wydarzeniu, tj. że w ich pomieszczeniu goszczą prof. Dyoniziaka, który aktualnie urządza im chamską awanturę o to, że wytypowali mnie do Nagrody Ministra, co wg niego jest ingerencją w sprawy kadrowe jego Zakładu. Za moją poradą  studenci wyrzucili prof. Dyoniziaka za drzwi.

Tych kilka uwag o kłamstwach profesora socjologii, nauczyciela i wychowawcy kilku pokoleń studentów podczas procesu sądowego, a więc w warunkach szczególnie znaczących dla ustalania prawdy, dowodzi z jaką kreaturą mamy do czynienia. Przypadek ten będzie znakomitym przykładem w moich dalszych rozważaniach nad głęboko zdemoralizowanym środowiskiem naukowym AE i innych uczelni Krakowa.

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. A ja sie nie zgodze…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: